Reklama

Reklama

Lidia Staroń nie wyklucza poparcia dla kandydata PiS na RPO

Kiedy Jan Filip Libicki z Koalicji Polskiej zadeklarował, że "skłania się do poparcia" Bartłomieja Wróblewskiego z PiS na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, wybuchła burza. Jak dowiaduje się Interia, poparcia dla kandydatury polityka partii rządzącej nie wyklucza też niezależna senator, Lidia Staroń. - Dla mnie ważny jest człowiek, jego działalność - podkreśla.

"Informuję, że skłaniam się do poparcia posła Wróblewskiego. Myślę, że dla wszystkich którzy mnie znają nie jest to specjalne zaskoczenie" - oświadczył w mediach społecznościowych konserwatywny senator PSL. Od razu zrobiło się gorąco wokół tej deklaracji, a niedługo później głos zabrał lider ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz. Prezes PSL zajął jednoznaczne stanowisko: czynny polityk obozu władzy nie może objąć stanowiska RPO, bo nie będzie stał po stronie obywateli "w sporze z aparatem rządu PiS".

W rozmowie z Interią ludowcy deklarują, że będą namawiać Libickiego do odstąpienia od poparcia dla Bartłomieja Wróblewskiego. O ile PiS w ogóle wystawi go jako kandydata na RPO. Zdaje się, że większość klubu Koalicji Polskiej ma jednak konkretne stanowisko w tej sprawie i podziela zdanie lidera ludowców.

Reklama

- Prędzej mi kaktus wyrośnie w dowolnym miejscu niż poprę Bartłomieja Wróblewskiego - odgraża się wicemarszałek Senatu z Koalicji Polskiej, Michał Kamiński. Jak mówi, Wróblewskiego dyskwalifikuje wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, który zaowocował zaostrzeniem prawa aborcyjnego. - To człowiek, który jest współsprawcą nieszczęść spływających na polskie kobiety. Nie chcę się wypowiadać na temat moich kolegów, każdy ma prawo głosować jak chce - mówi Kamiński.

- Rozumiemy spojrzenie światopoglądowe Libickiego, ale to nie jest ustawa światopoglądowa. Chodzi o zawłaszczenie kolejnej instytucji niezależnego, demokratycznego państwa prawa przez polityka PiS-u. A naszej zgody na to nie ma i nie będzie - powiedział Interii Miłosz Motyka, rzecznik ludowców.

Jednak nasi rozmówcy z Senatu uważają, że właśnie konkretne podejście do aborcji prezentowane przez Wróblewskiego może wpływać na poparcie, którego posłowi PiS miałby udzielić Libicki. - Myślę, że chodzi tu bardziej o wartości, korzenie chrześcijańskie. Jeden i drugi stoją niezmiennie na tych samych pozycjach, być może stąd ta deklaracja Libickiego - mówi Interii senator Marek Martynowski, przewodniczący grupy senatorów klubu parlamentarnego PiS.

Wróblewski namawia opozycję

Bartłomiej Wróblewski miał już rozmawiać z politykami opozycji w Senacie. - Już wcześniej były zakusy, żeby wystartował. Podobno był dogadany z paroma osobami z większości senackiej. Deklarację Filipa Libickiego przyjmuję z satysfakcją - przekazał nam Martynowski. Faktycznie, o rozmowach, które Wróblewski miał odbyć z politykami opozycji aż huczy w kuluarach.

Wiadomo też, że poseł PiS rozmawiał z senatorem opozycji, który nie wyklucza swojego poparcia. - Nie jest tajemnicą, że Filip rozmawia z posłem Wróblewskim. Nas też czeka męska rozmowa. Poczekajmy, bo jeszcze zanim pojawi się ta kandydatura, dużo czasu upłynie. Dla mnie jest zdecydowanie za wcześnie, bym się skłaniał do czegokolwiek - powiedział Interii Ryszard Bober, senator Koalicji Polskiej.

Bartłomiej Wróblewski miał rozmawiać z politykami opozycji o konserwatywnych poglądach. Bogdan Zdrojewski z PO zarzeka się jednak, że poseł PiS nie dyskutował z senatorami Koalicji Obywatelskiej. Jak mówi, w swoich deklaracjach Libicki nie postawił też kropki nad "i".

- Szansa na to, aby ta kandydatura (Wróblewskiego - red.) miała szansę na wsparcie w Senacie jest minimalna - uważa Zdrojewski. Jak mówi, poseł PiS jest na straconej pozycji, a nawet w gorszej sytuacji niż Piotr Wawrzyk, którego kandydaturę odrzucono wcześniej. Wróblewski ma być niewybieralny m.in. ze względu na podpis pod wnioskiem do TK, który dotyczy zaostrzenia prawa aborcyjnego.  

Lidia Staroń nie wie, jak zagłosuje

W Senacie klub PiS ma 48 senatorów i nie dysponuje większością. Chociaż Koalicja Obywatelska ma 42 polityków, to trzeba do tego doliczyć tych, którzy zagłosują podobnie i tworzą słynny "pakt senacki" wywalczony przez Grzegorza Schetynę. Chodzi o niezależnych, Lewicę, Koalicję Polską oraz Polskę 2050.

PiS-owi brakuje trzech głosów, żeby ich kandydat nie przepadł w Senacie. Jeśli jednym z nich będzie Libicki, partia rządząca będzie musiała poszukać dwóch kolejnych stronników. Najczęściej pada nazwisko Lidii Staroń, senator niezrzeszonej. - Nawet głosy Lidii Staroń i Filipa Libickiego nie wystarczą, dojdzie wówczas do remisu - komentuje Zdrojewski. Faktycznie, w sytuacji, kiedy Wróblewskiemu uda się przekonać dwoje senatorów, będzie 50 do 50. W takiej sytuacji PiS-owi może być łatwiej znaleźć jeszcze jednego senatora, na przykład w KO, żeby przeforsować swojego kandydata.

Czy taki scenariusz w ogóle jest realny? Co o kandydaturze posła PiS mówi Lidia Staroń? - Nie znam Bartłomieja Wróblewskiego. Nie wykluczam jednak poparcia kandydatury PiS, dla mnie ważny jest człowiek, jego działalność - mówi nam senator niezależna. - Jeżeli poseł jest niezależny, działa na rzecz ludzi, walczy o dobre prawo, poważnie to rozważę. Nie mogę teraz powiedzieć "na pewno nie", ani "na pewno tak". Muszę zapoznać się z kandydaturą - dodała.

Ze względu na to, że nazwisko Lidii Staroń często padało w kontekście kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich, zapytaliśmy senator czy rozważałaby objęcie takiego stanowiska. - O powołaniu nowego RPO mówimy od wielu miesięcy. Jeśli pan pyta, czy były propozycje, odpowiadam: nie potwierdzam, nie zaprzeczam - ucięła.

Jan Filip Libicki nie chciał komentować sprawy i odesłał nas do swoich mediów społecznościowych. Z kolei Bartłomiej Wróblewski nie odbierał telefonu.

Jakub Szczepański    

Współpraca: Łukasz Szpyrka

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy