Reklama

Reklama

Kuszą Rafała Trzaskowskiego. Słychać nawet o "antytuskowej koalicji"

Działacze opozycji mówią o propozycji Szymona Hołowni dla Rafała Trzaskowskiego. Prezydent stolicy i wiceszef Platformy miałby odejść ze swojej partii, a po wygranych wyborach zostać premierem. - To prezydent Warszawy musi sobie odpowiedzieć, w jakiej roli czuje się najlepiej - mówi Interii Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050. - Rafał jest wiceprzewodniczącym PO i tyle - odpowiada krótko Barbara Nowacka z KO.

O rywalizacji Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego mówi się, odkąd były szef Rady Europejskiej wrócił na polskie podwórko. Wiadomo, że prezydent Warszawy ostrzył sobie zęby na przejęcie podupadającej Platformy. Jak pisaliśmy we wrześniu ubiegłego roku, Trzaskowski nie wykluczał nawet rozpoczęcia nowego projektu politycznego, który miał powstać na gruzach bezbarwnej masy opozycyjnej. W takiej sytuacji zostałby liderem wszystkich przeciwników PiS. Jego plany pokrzyżował jednak powrót Tuska.

Reklama

Kiedy doświadczony polityk przejmował władzę z rąk Borysa Budki udowodnił, że niepodzielnie rządzi w PO, a ambicje prezydenta Warszawy musiały zejść na dalszy plan. Z drugiej strony, w ostatnich tygodniach Rafał Trzaskowski pokazał, że wciąż ma sporo do powiedzenia w opozycji. To włodarz Warszawy spotkał się z prezydentem USA Joe Bidenem, a obecnie organizuje drugą edycję Campusu Przyszłości, który w przeszłości został odebrany jako jego sukces. Niewątpliwie Rafał Trzaskowski znów jest na wznoszącej fali. Być może stąd propozycja z obozu Szymona Hołowni.

Tusk podkreśla swoją rolę

- Rafał Trzaskowski jest namawiany do tego, żeby odejść od PO i zostać kandydatem na premiera. Jeśli jednak tak się stanie, opozycja nie będzie miała szefa rządu - uważa jeden z bliskich współpracowników Donalda Tuska. - Skończy się scenariuszem węgierskim: wszystkie formacje opozycyjne dostaną po 12 proc. Najpierw trzeba wygrać z PiS-em, a potem dzielić stanowiska - podkreśla.

Paulina Henning-Kloska z Polski 2050 nie ukrywa, że spojrzenie na politykę Rafała Trzaskowskiego jest bliskie Szymonowi Hołowni, panowie mają ze sobą wiele wspólnego i cały czas rozmawiają. - To prezydent Warszawy musi sobie odpowiedzieć, w jakiej roli czuje się najlepiej. Nikt z Polski 2050 tego nie zrobi za niego - tłumaczy. - Niewątpliwie miał chęć przejęcia PO, a dzisiaj jest bardzo daleko od tego celu, jego rola w wielkiej polityce została zmarginalizowana. Jednak wywieranie jakichś nacisków nie jest w moim stylu - dodaje.

Przy takiej atmosferze trudno się dziwić, że już podczas ubiegłotygodniowego spotkania z dziennikarzami Trzaskowski był dopytywany o ewentualny plan opozycji na obsadzenie go w roli premiera. Z lekkim uśmiechem odżegnywał się od tego pomysłu, jednocześnie zapewniając, że kluczowa jest gra zespołowa, zjednoczenie opozycji, co w konsekwencji miałoby odsunąć PiS od władzy. - To nie pora na rozdzielanie funkcji - zapewniał prezydent Warszawy.

Nie ulega jednak wątpliwości, że Donald Tusk jasno określił swoją rolę w polityce. Chociaż przez ostanie pół roku o tym nie mówił, w środę na antenie TVN24 wyraził się jasno: - Chciałbym być premierem, bo mam do tego odpowiednie kompetencje - przyznał. Jak jednak podkreślił, "nic na siłę". - Nigdy by mi do głowy nie przyszło, ani teraz, ani za kilka, czy też kilkanaście miesięcy, kiedy będziemy startować w wyborach, żeby z powodu moich personalnych chęci i ambicji stwarzać problemy - stwierdził lider PO.

Antytuskowa koalicja

Otoczenie Rafała Trzaskowskiego twierdzi, że propozycja Hołowni "jest zupełnie od czapy". - Jego ludzie będą mówili różne rzeczy, bo każdy chce zyskać jak najwięcej. Świat polityki jest dosyć mały: gdyby Trzaskowski albo Tusk powiedział o jakiejś propozycji, można by przykładać do tego wagę - mówi nam jeden ze znanych polityków PO. - A z Szymonem Hołownią to jest trochę tak, jakby opowiadał o nas PSL. To, że ktoś bardzo chce i szuka pomysłu politycznego dla siebie, nie znaczy, że mu się uda - podkreśla.

Najbliżsi współpracownicy Donalda Tuska nie wykluczają jednak "antytuskowej koalicji". Zaś wypowiedzi młodych polityków mogą dawać sporo do myślenia. Jak twierdzi Henning-Kloska z Polski 2050, w polityce nadchodzi czas młodych. Niewątpliwie, do tego grona nie należą ani Jarosław Kaczyński, ani Donald Tusk.

- Inaczej patrzymy na świat, widzimy problemy bagatelizowane czy nierozumiane przez naszych starszych kolegów - mówi posłanka. - Wielu Polaków jest zmęczonych bitwą Tusk-Kaczyński i chciałoby zmiany pokoleniowej. Natomiast prowadzimy rozmowy ze wszystkimi liderami opozycji. Przed wyborami rozpatrujemy różne warianty - dodaje Henning-Kloska.

Tusk i Kaczyński do lamusa

Co ciekawe, środowisko Rafała Trzaskowskiego również mówi o potrzebie zmiany pokoleniowej: - Chcemy zrobić coś, co nie będzie newsem przez chwilę. Chodzi o to, żeby do polityki weszło jak najwięcej młodych osób. Wojna Kaczyńskiego z Tuskiem ma bardzo długą historię. Część uczestników Campusu urodziła się w czasach, kiedy ta wojna rozgorzała w najlepsze. Tyle, że ona nie przynosi zmiany - powiedziała nam Barbara Nowacka z KO, kiedy zapytaliśmy ją o inicjatywę prezydenta Warszawy.

Faktem jest, że starsi działacze Platformy nie do końca rozumieją ideę Campusu Przyszłości organizowanego przez Rafała Trzaskowskiego. A on sam najwyraźniej nie widzi potrzeby, żeby tłumaczyć ją Donaldowi Tuskowi. Jak jednak usłyszeliśmy, wszyscy parlamentarzyści PO dostaną zaproszenia do Olsztyna.  

- Będziemy też zapraszać wybranych polityków i polityczki z innych ugrupowań. Na razie nie będziemy mówić kogo, bo najpierw trzeba tych ludzi fizycznie zaprosić - tłumaczy Interii Nowacka. Co z ewentualnym odejściem Rafała Trzaskowskiego z PO? - Słyszę głównie plotki na poziomie medialnym. Rafał jest wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej i tyle. Chociaż jestem w innej partii (Inicjatywie Polskiej - red.), nie słyszałam, żeby planował zmianę swojego statusu - przekazała rozmówczyni Interii.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama