Reklama

Reklama

Kulisy rezygnacji Anny Marii Żukowskiej. "To rozwiązanie Włodzimierza Czarzastego"

Zarząd SLD zdecydował, że czynni posłowie nie mogą jednocześnie sprawować urzędu rzecznika partii. Wymusiło to rezygnację Anny Marii Żukowskiej, której działalności sprzeciwiali się m.in. lokalni działacze partii. – To rozwiązanie Włodka Czarzastego. Pozwoliło uniknąć kłopotliwego głosowania – mówi informator Interii.

Anna Maria Żukowska jest bliską współpracowniczką Włodzimierza Czarzastego. Jak już pisaliśmy w Interii, duża część zarządu SLD oraz lokalni działacze uważają jednak, że Żukowska jako rzecznik prasowy nadmiernie skupiła się na sprawach obyczajowych, a zaniedbała choćby problemy pracownicze. Stąd rezygnacja.

Reklama

- Jak już wiecie, wczoraj złożyłam funkcję rzeczniczki prasowej Lewicy. To było prawie 5 lat fascynującej, ale i wyczerpującej pracy na rzecz formacji, ale też na rzecz idei. Teraz chwilę odpocznę i zabieram się za obowiązki poselskie - w tych słowach Żukowska potwierdziła nasze wcześniejsze doniesienia. O rezygnacji napisaliśmy jako pierwsi.

Z naszych ustaleń wynika, że przyjęcie uchwały zarządu dotyczącej zakazu łączenia stanowiska rzecznika i mandatu parlamentarzysty to żaden przypadek. Oszczędziło bowiem kłopotliwego głosowania nad odwołaniem Anny Marii Żukowskiej ze stanowiska i umożliwiło honorową rezygnację posłance SLD.

Sprawa była poważna, bo dzień wcześniej spotykali się szefowie rad wojewódzkich. Już wtedy okazało się, że rzeczniczka partii będzie musiała rozstać się ze stanowiskiem. Posiedzenie zarządu było tylko postawieniem kropki nad "i".

 - To autorski pomysł Włodka. Doskonale wiedział, że głosowanie nad odwołaniem rzeczniczki skończyłoby się nieprzyjemną sytuacją - przekazał Interii jeden z członków zarządu SLD, który brał udział w środowej dyskusji nad polityką medialną partii. - Ze względu na uchwałę, wszystko przebiegało spokojnie. Była stonowana dyskusja i eleganckie zachowanie - dodaje.

Nie wiadomo jeszcze, kto zostanie nowym rzecznikiem SLD. Ma to duże znaczenie dla koalicjantów, bo z ustaleń Lewicy wynika, że to sojusz wskazuje również rzecznika klubu parlamentarnego. Prawdopodobnie oba stanowiska wciąż pozostaną połączone.

- Nie da się wykluczyć, że sięgniemy po kogoś z regionu. Poza tym, rozwiązanie z rozdzieleniem funkcji posła i rzecznika zdaje się być dobrym pomysłem. Doskonale sprawdza się chociażby w przypadku PSL (stanowisko piastuje Miłosz Motyka, który nie jest posłem - red.) - mówi nasz rozmówca z zarządu SLD.

Chcieliśmy poprosić o komentarz Włodzimierza Czarzastego, ale od kilku dni nie udało nam się skontaktować z politykiem.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama