Reklama

Reklama

Komisja ds. pedofilii apeluje do polityków. Posłowie PiS bronią ministrów

Konferencja prasowa szefów MON oraz MSWiA wywołała lawinę komentarzy. Głównie za sprawą treści pedofiliskich i zoofilskich, które pokazano podczas występu polityków PiS. Posłowie z Komisji do Spraw Służb Specjalnych uważają, że ministrowie postąpili słusznie. Innego zdania jest szef Państwowej Komisji ds. Pedofilii.

Poniedziałek, około południa. Na wspólną konferencję prasową wychodzą Mariusz Błaszczak i Mariusz Kamiński. Szefowie resortów siłowych pojawili się w Komendzie Głównej Straży Granicznej, żeby opowiedzieć o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Politycy zaprezentowali też materiały, które znaleziono na telefonach komórkowych migrantów.

"Niepotrzebne zdjęcia"

Zdjęcia wskazywały na możliwe powiązania z organizacjami paramilitarnymi czy terrorystycznymi. Największą uwagę zwróciły jednak drastyczne fotografie należącego do dwóch obywateli Iraku i Afganistanu. Uczestnicy konferencji, a także widzowie, mogli oglądać mężczyznę gwałcącego krowę oraz innego człowieka, który dotykał dziecka. I chociaż materiały próbowano cenzurować (na zdjęcia nałożono paski - red.), niewiele to zmienia.  

Reklama

Przewodniczący komisji ds. pedofilii Błażej Kmieciak patrzy krytycznie na to, co się stało: - Posiadanie tego typu zdjęć powinno być karane bez względu na szerokość geograficzną. Mam świadomość, że sytuacja na granicy jest złożona, ale pokazywanie tak drastycznych i szkodliwych zdjęć jest zupełnie niepotrzebne. Nie powinno się prezentować takich treści - mówi w rozmowie z Interią.

Jak wskazuje, zasłonięcie czarnymi kwadratami twarzy dzieci i genitaliów nie wystarczy. - To wciąż szokujące obrazy, mogące wywoływać szkody, szczególnie jeśli widzem jest małoletni - dodaje. Kiedy zapytaliśmy Kmieciaka, czy Państwowa Komisja podejmie kroki w związku z poniedziałkową prezentacją, powiedział: - Apelujemy o unikanie instrumentalnego używania tego typu treści.

Na razie nie wiadomo, czy komisja ograniczy się jedynie do apeli w mediach.

Takie fotografie można znaleźć w internecie

O opinię poprosiliśmy również posłów PiS zajmujących się służbami specjalnymi. Czy prezentowanie tak szokujących treści nie jest przesadą? - Nie uważam (żebyśmy poszli o jeden most za daleko - red.). Zagrożenie jest poważne i realne, więc opinia publiczna powinna dostać informacje odnośnie do tego, z jakimi problemami się borykamy - odpowiada Waldemar Andzel, szef sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych.

Zdaniem polityka PiS krytyka "pewnych środowisk" to norma. - Zazwyczaj płynie ona od tych, którzy kwestionowali wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy - precyzuje Andzel. W podobnym tonie wypowiada się Michał Jach, który od lat zajmuje się w Sejmie tematyką bezpieczeństwa i służb specjalnych.  

- Nie dziwię się, że ministrowie Mariusz Kamiński i Mariusz Błaszczak zdecydowali się pokazać drastyczne zdjęcia. To ostateczność i próba przemówienia do rozsądku tym, którzy działają na szkodę Polski. Zagrywka ze strony Władimira Putina jest bardzo poważna - tłumaczy Interii Jach. 

Działacz PiS zaznacza, że dotąd politycy zazwyczaj dogadywali się w sprawach obronności Polski i zagrożenia rosyjską agresją. - Obecnie obserwujemy zachowania polityków opozycji, które są nieodpowiedzialne i działające na szkodę polskiej racji stanu. Dlatego pokazanie tych zdjęć było słuszne. Poza tym, chociaż ja ich nie szukam, takie fotografie można bez problemów znaleźć w internecie - podsumował Jach.

W poniedziałek Mariusz Kamiński zaapelował o przedłużenie stanu wyjątkowego przy naszej wschodniej granicy.

Justyna Kaczmarczyk, Jakub Szczepański


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje