Reklama

Reklama

Jak PiS zamierza usunąć Mariana Banasia ze stanowiska?

Oczekiwania kierownictwa partii rządzącej są jasne: Marian Banaś ma zrezygnować z fotela szefa NIK. – Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, trzeba się będzie zastanowić nad zmianą przepisów – powiedział Interii Wojciech Szarama z PiS, przewodniczący sejmowej komisji ds. kontroli państwowej. Rzecznik rządu przekazał nam, że premier Mateusz Morawiecki również oczekuje odejścia prezesa NIK. - Myślę, że Banaś poda się do dymisji - powiedział dziennikarzom sam Morawiecki. Jak dodał, obóz władzy ma również "plan B". Na czym ten plan polega?

Jeszcze niedawno tacy politycy jak były marszałek Senatu Stanisław Karczewski nazywali Banasia "kryształowym". Po tym jak wczoraj prezes NIK został wezwany na dywanik do Jarosława Kaczyńskiego, wiele się zmieniło. 

Reklama

- Zmiana stanowiska PiS w kwestii Mariana Banasia wynika z treści raportu, który przygotowało CBA. Konkluzje wynikające z raportu przekonały premiera, że zwrócenie się o dymisję szefa NIK jest właściwe - przekazał Piotr Müller, rzecznik rządu.

Coraz liczniejsze zastrzeżenia dotyczące majątku, domniemanych kontaktów z gangsterami czy grupy wyłudzającej VAT, która miała działać na terenie Ministerstwa Finansów rządzonego przez Banasia, dały wielu politykom do myślenia. W rozmowie z RMF FM Adam Lipiński, wiceprezes PiS opowiadał nawet, że zna "kilka magicznych sposobów" na pozbycie się szefa NIK. Nie chciał ich jednak zdradzać. Czy po wezwaniu Banasia do siedziby partii zechce uchylić rąbka tajemnicy?

- Jednym ze sposobów, żeby Marian Banaś zrezygnował, jest zaapelować, by sam się podał do dymisji. Myślę, że po tym apelu zrobi to. Jeśli odmówi, będziemy się zastanawiali, co dalej - poinformował Interię Lipiński. - Na pewno zamieszanie wokół pana Banasia nam nie służy. Dobrze by było, żeby zaproponował nam jakieś rozwiązanie - dodał. Podobnego zdania są inni politycy PiS, z którymi rozmawiamy. - Czekamy na odpowiedź pana Mariana Banasia, na razie nie możemy nic innego zrobić. Jednocześnie, w związku z przygotowanym raportem, właściwe organy państwowe będą podejmowały dalsze działania wynikające z przepisów prawa - usłyszeliśmy od Müllera.

Raport CBA

Jeszcze w środę sejmowa komisja ds. kontroli państwowej pozytywnie zaopiniowała wniosek, który na ręce Elżbiety Witek złożył Marian Banaś. Pani marszałek w błyskawicznym tempie zdecydowała się powołać na wiceprezesów NIK dwóch polityków związanych z PiS: Tadeusza Dziubę i Marka Opiołę. Obaj z rekomendacji Banasia. Już wówczas było wiadomo, że na biurku szefa rządu leży raport sporządzony przez CBA. Opozycja oskarżyła wówczas Mateusza Morawieckiego o opóźnianie sprawy.

- Premier wcale nie zwlekał, jeśli chodzi o przeczytanie raportu CBA dotyczącego Mariana Banasia. Prezes NIK niedawno odniósł się do dokumentu biura. Później trzeba było poczekać aż na jego stanowisko odpowie CBA. Dopiero wtedy można było mówić o tym, że raport stał się pełny - powiedział nam Müller. Warto przypomnieć, o zakończeniu wielomiesięcznej kontroli oświadczeń majątkowych Banasia, CBA poinformowało 16 października.

Jedno jest pewne: do tej pory z dokumentami nie zapoznali się nawet posłowie z sejmowej komisji ds. kontroli państwowej. - Informacja dotycząca raportu CBA o majątku Mariana Banasia powinna spłynąć do Komisji do Spraw Kontroli Państwowej, ale na razie jej nie ma - mówi Szarama, szef gremium. Przypomina o Krzysztofie Kwiatkowskim, poprzedniku Banasia oskarżanym o nadużycie władzy przy obsadzaniu stanowisk w NIK.

- Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, trzeba się będzie zastanowić nad zmianą przepisów. To już drugi przypadek: w przypadku Kwiatkowskiego był akt oskarżenia, na razie mamy informacje wskazujące, że być może doszło do czegoś niezgodnego z prawem. Liczymy na rozsądne podejście pana Banasia. Człowiek, który kieruje NIK, nie może być obciążony żadnymi zarzutami - usłyszeliśmy od przewodniczącego Szaramy.

Jak podaje Grzegorz Osiecki z "Dziennika Gazety Prawnej", w PiS pojawił się pomysł zmiany konstytucji do spółki z opozycją. Zmiana miałaby umożliwić odwołanie prezesa NIK większością kwalifikowaną.

Kto za Banasia

Politycy PiS cierpliwie czekają, aż Marian Banaś da im oficjalną odpowiedź. Nieoficjalnie mówi się, że szef NIK może wydać jakieś oświadczenie. Co jeśli faktycznie posłucha kolegów z partii i zrezygnuje z kierowania izbą? Kto miałby go zastąpić?

- Do czasu wyboru nowego szefa, pracami izby będzie kierował wiceprezes - uważa Wojciech Szarama. Który? - pytamy. - Sądzę, że powinno się to dokonać w konsultacji z marszałek Sejmu, która sprawuje pewien nadzór nad NIK. To ona powoływała wiceprezesów - odpowiada przewodniczący komisji. Dotychczas Elżbieta Witek powołała na wiceprezesów Małgorzatę Motylow (znaną m.in. dzięki znajomości z Martą Kaczyńską - red.), Tadeusza Dziubę oraz Marka Opiołę. Ten ostatni powiedział wcześniej Interii, że rozmowy na ten temat trwały "kilka miesięcy".

Wiadomo, że Marian Banaś stawił się w piątek do pracy w NIK. Chcieliśmy z nim porozmawiać, ale był akurat na spotkaniu. Jego współpracownicy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, czy zrezygnuje z piastowanego stanowiska: - To jest decyzja pana prezesa - powiedziała nam Ksenia Maćczak, rzecznik prasowy NIK.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje