Reklama

Reklama

Jacek Żalek bohaterem prezesa PiS. To on namówił Lecha Kołakowskiego na powrót

- Przed chwilą pisano, że nasz klub ma poniżej 230 posłów. Z powrotem ma 230, sądzę, że niedługo będzie miał więcej. Pan poseł Lech Kołakowski wraca do naszego klubu - obwieścił prezes Jarosław Kaczyński podczas czwartkowej konferencji prasowej z Adamem Bielanem. Jak ustaliła Interia, powrót zbuntowanego posła nie byłby możliwy, gdyby nie zakulisowe działania Jacka Żalka.

Lech Kołakowski opuścił klub parlamentarny oraz partię, kiedy kierownictwo PiS próbowało przeforsować "piątkę dla zwierząt", której sprzeciwiali się parlamentarzyści związani z wsią. - Na pewno sytuacja wewnętrzna w PiS jest coraz trudniejsza, jest sporo niezadowolenia. Ludzie są w partii przez zasiedzenie. To wszystko idzie w złym kierunku - jeszcze w lutym deklarował Interii Kołakowski.

Polityk z Podlasia rozważał najpierw założenie własnego koła poselskiego. Później pokazywał się na konferencjach prasowych z Michałem Kołodziejczakiem, liderem AGROunii. Jak się jednak okazało, własne inicjatywy Kołakowskiego spaliły na panewce. Skończyło się na powrocie do klubu parlamentarnego PiS oraz wstąpieniu do Partii Republikańskiej Adama Bielana.

Reklama

Osobisty stosunek do Kaczyńskiego

- Z Lechem Kołakowskim znamy się od kilkunastu lat. Bardzo blisko współpracowaliśmy podczas wyborów uzupełniających do Senatu w 2016 r. Lech był szefem sztabu Anny Marii Anders, a ja działałem mniej oficjalnie w Warszawie - tłumaczy nam Bielan. - Lubimy się. Na pewno (w powrocie do klubu PiS – red.) pomógł fakt, że prezes PiS bardzo go lubi. W 1991 r. Lech Kołakowski był w Porozumieniu Centrum najmłodszym szefem okręgu. On sam ma osobisty stosunek do Jarosława Kaczyńskiego - dodaje.

I chociaż lider Partii Republikańskiej odmówił komentarza w tej sprawie, to z informacji Interii wynika, że głośną konferencję prasową z Kołakowskim i prezesem PiS poprzedził wspólny posiłek w domu Bielana. Wcześniej zbuntowany poseł rozmawiał z premierem Mateuszem Morawieckim.

- Kuluarowe rozmowy dotyczyły postulatów rolnych i powszechnego systemu ubezpieczeń dla rolników. Bardzo dużą rolę (w przeciągnięciu Kołakowskiego - red.) odegrał Jacek Żalek. Jako poseł z Podlasia, doskonale zna Lecha Kołakowskiego i mają dobre relacje, chociaż są z tego samego okręgu wyborczego - zdradza jeden z informatorów Interii.

Kołakowski: Wróciłem w zamian za nowe ustawy rolne

O swoim powrocie do PiS Lech Kołakowski mówi dość skromnie: - To żaden transfer, proszę nie przeceniać tej sytuacji. Wróciłem do PiS w zamian za nowe ustawy rolne. Przede wszystkim chodzi o powszechne ubezpieczenia dla rolników czy 10-krotne zwiększenie udziału środków budżetowych, a do tego potrzeba nowego funduszu - tłumaczy poseł z Podlasia. Jak mówi - "na razie to zarys". Wierzy jednak w przychylność prezesa PiS i premiera.

W kuluarach słychać, że Lech Kołakowski uwierzył w zapewnienia kierownictwa PiS właśnie dzięki Żalkowi, który razem z Adamem Bielanem wypowiedział posłuszeństwo Jarosławowi Gowinowi i założył Partię Republikańską. 

- Darzę sympatią swoich kolegów z okręgu i mam nadzieję, że oni mnie też. Z Lechem Kołakowskim współpracujemy od lat, więc to normalne, że dzielimy się swoimi rozterkami, problemami czy konsultujemy różne pomysły. Na pewno jego powrót do klubu parlamentarnego PiS jest ważny - tłumaczy Interii Jacek Żalek.

Kiedy pytamy go, w jaki sposób pomógł Kołakowskiemu odzyskać zaufanie do prezesa PiS, ten odpowiada: - Lech Kołakowski nie miał problemu z zaufaniem do Jarosława Kaczyńskiego, chociaż wyszedł z PiS. Różne osobiste doświadczenia i rozbieżność zdań w kwestii "piątki dla zwierząt" spowodowały, że podjął takie decyzje. To wynik emocji, ale też zobowiązań przed wyborcami.

Większość dla PiS za tydzień

Sam Kołakowski potwierdza, że z Jackiem Żalkiem znają się od lat, ale nie chce mówić o kulisach swojego powrotu do klubu parlamentarnego PiS. Czy poza ustawami dla rolników może liczyć na stanowisko w rządzie? - Kwestie stanowisk są oczywiście bardzo ważne, ale to sprawa drugorzędna. Jesienią pewnie dojdzie do zmian w rządzie, ale w tej chwili chcemy skupić się na kwestiach programowych dotyczących rolnictwa. Ustawa o powszechnym ubezpieczeniu rolnym będzie rewolucją - deklaruje Bielan.

Lech Kołakowski twierdzi z kolei, że jest gotów współpracować z ministrem rolnictwa Grzegorzem Pudą, którego wcześniej ostro krytykował. Jak mówi, dla niego najważniejsze są efekty, a nie droga do celu. Podobnego zdania jest Jacek Żalek, który podobnie jak prezes PiS jest przekonany, że już niebawem Zjednoczona Prawica odzyska większość w Sejmie.

- Nie ukrywam, że prowadzę rozmowy z kolegami parlamentarzystami z "opcji polskiej". Liczę na ich dobry rezultat, jak w przypadku Lecha Kołakowskiego - powiedział Interii Żalek. - Sądzę, że większość odzyskamy oficjalnie już w przyszłym tygodniu, może za dwa. Kiedy po zjeździe PiS wyjaśnią się wszystkie sprawy, na pewno łatwiej będzie przekonywać posłów - dodał.  

Kongres PiS odbędzie się w najbliższą sobotę. Najpierw odbędą się wybory szefa partii, a później zbierze się Rada Polityczna, która wybierze wiceprezesów ugrupowania. Impreza jest zamknięta dla dziennikarzy.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje