Reklama

Reklama

Impreza Państwowej Inspekcji Pracy w czasie wojny. Koszt to nawet 12 tys. zł

Główna inspektor pracy Katarzyna Łażewska-Hrycko organizuje konferencję i poczęstunek z okazji pierwszego roku swoich rządów. Nasi informatorzy twierdzą, że dwugodzinne wydarzenie w hotelu Novotel może pochłonąć nawet 12 tys. zł. Zaproszenia dostali posłowie z Rady Ochrony Pracy oraz okręgowi inspektorzy pracy z całej Polski. - Żaden poprzednik nie organizował czegoś takiego - mówią nasze źródła z Państwowej Inspekcji Pracy. - O nie, nie teraz. Zajmuję się naprawdę ważnymi sprawami - usłyszeliśmy od Juliusza Głuskiego, rzecznika PIP. Chwilę później rozłączył się.

Zaproszenie dla uczestników, do którego udało nam się dotrzeć, jest datowane na 15 lutego 2022 r. Katarzyna Łażewska-Hrycko pisze w nim, o konferencji "podsumowującej rok działalności Państwowej Inspekcji Pracy" pod jej kierownictwem. "Zmieniająca się sytuacja społeczno-gospodarcza skłania do skutecznego identyfikowania potrzeb środowiska pracy i ciągłego dostosowywania naszych metod działania" - czytamy. W trakcie spotkania z posłami oraz szefami poszczególnych okręgów szefowa PIP ma również przedstawić priorytety i przyjęte strategie, których celem jest "kształtowanie kultury pracy i poprawy warunków zatrudnienia na krajowym rynku pracy".

Reklama

Doświadczeni pracownicy z Głównego Inspektoratu Pracy nie kryją oburzenia: - Państwowa Inspekcja Pracy działa już ponad wiek. Nie przypominam sobie, żeby w historii III Rzeczpospolitej którykolwiek z szefów urzędu organizował coś takiego. A na pewno nie po pierwszym roku urzędowania - mówi jeden z naszych rozmówców. I dodaje: - Teraz powinniśmy się zająć problemami związanymi z sytuacją wojenną w Ukrainie. Co więcej, spotkanie można było zorganizować, nie ponosząc kosztów. U nas w urzędzie albo zdalnie - słyszymy.

Nasi informatorzy szacują, że piątkowa konferencja w hotelu Novotel przy ul. Marszałkowskiej 94/98 może kosztować nawet 12 tys. zł. A to i tak tylko wierzchołek góry lodowej, bo do wynajmu sali trzeba doliczyć m.in. delegacje okręgowych inspektorów pracy, którzy przyjadą do stolicy z całej Polski. Trudno oszacować na ile wydatek będzie zasadny, bo do końca nie wiadomo, ile osób stawi się na zaproszenie Katarzyny Łażewskiej-Hrycko.   

Posłowie jasno określili priorytety

- Nie wybieram się, teraz są ważniejsze sprawy - mówi Interii Anita Czerwińska z PiS, która należy do ROP. - Nie chcę oceniać, bo nie interesowałem się bliżej tematyką tego spotkania. Mamy Zgromadzenie Narodowe i ważniejsze sprawy - wtóruje koleżance Wojciech Szarama, polityk PiS i kolejny z członków Rady.

W język nie gryzie się natomiast Izabela Katarzyna Mrzygłocka, wiceszefowa ROP oraz posłanka Platformy Obywatelskiej. Na spotkanie organizowane przez szefową Państwowej Inspekcji Pracy również się nie wybiera.

- Nie wiem czy to dobry pomysł, żeby z taką pompą świętować pierwszą rocznicę funkcjonowania. Nie przypominam też sobie, by któryś z poprzedników w ten sposób celebrował. Sama jestem zdziwiona - usłyszeliśmy od Mrzygłockiej. - Inspekcja stoi przed innymi zadaniami, mamy nową sytuację w Polsce. Na pewno jest na co przeznaczyć pieniądze wydane na organizację wydarzenia. Są ważniejsze cele niż świętowanie pierwszej rocznicy na stanowisku głównego inspektora pracy - dodała.

Co ciekawe, podobnego zdania są również politycy PiS, chociaż nie chcą wypowiadać się pod nazwiskiem. Jak usłyszeliśmy, chociaż Łażewska-Hrycko musiała zaplanować wszystko z wyprzedzeniem, miała mnóstwo czasu, żeby odwołać konferencję. - Co to w ogóle znaczy, że ktoś robi wydarzenie, jubileusz w czasie wojny? Taką konferencję można zrobić zdalnie. Jeśli pani główna chce podsumować swoją roczną pracę, niech wyśle raport. Jak by to wyglądało, gdyby pojawił się tam polityk PiS? - pyta jeden z naszych rozmówców należących do Zjednoczonej Prawicy.

We wtorek zwróciliśmy się z pytaniami w sprawie piątkowej konferencji i poczęstunku bezpośrednio do PIP. Chcieliśmy się dowiedzieć, kto zdecydował o zorganizowaniu wydarzenia w stołecznym Novotelu. Dopytywaliśmy, kogo dokładnie zaproszono, ile kosztuje organizacja spotkania oraz ilu pracowników PIP zostało zaangażowanych w pracę przy przygotowaniu konferencji.

Do czasu publikacji materiału, nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi. Kiedy zadzwoniliśmy do rzecznika inspekcji, Juliusza Głuskiego, nie pozwolił nam nawet zadać pytania: - O nie, nie teraz. Zajmuję się naprawdę ważnymi sprawami - powiedział, po czym odłożył słuchawkę.

Jakub Szczepański 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy