Reklama

Reklama

Grzegorz Braun. Konfederacja nie będzie karać posła

- Będziesz pan wisiał - wypalił z mównicy sejmowej Grzegorz Braun, zwracając się do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego z PiS. Kiedy pytamy o tę wypowiedź posłów Konfederacji, zachowują dystans: - Ja bym takich słów nie użył i nie należy takich rzeczy mówić - przekazał Interii Michał Urbaniak. W kuluarach słyszymy jednak, że Braun nie ma się czym martwić.

Grzegorz Braun to postać bardzo kontrowersyjna. Z posiedzenia Sejmu był wykluczany już kilkukrotnie. Zazwyczaj za brak maseczki w czasie epidemii. Tym razem jednak poszedł o jeden krok za daleko. A przynajmniej tak twierdzą, jak jeden mąż, reprezentanci wszystkich sił politycznych w Sejmie.

Czytaj też: Grzegorz Braun "jest chodzącą nienawiścią". Fala krytyki po skandalicznych słowach

O Grzegorzu Braunie w "Debacie Dnia"

- To policzek w stronę polskiego parlamentaryzmu, to wstyd na całą Europę - w programie "Debata Dnia" w Polsat News ocenił Dariusz Klimczak z PSL. - Pan poseł Braun, po usłyszeniu zarzutów, powinien jak najszybciej stracić immunitet i zostać osądzonym - puentował. W telewizji murem za kolegą stanął Janusz Korwin-Mikke. Dowodził, że Braun nikomu nie groził, a jedynie ostrzegał.

Reklama

W rozmowie z Interią Michał Urbaniak przypomina, kim jest Grzegorz Braun. - To reżyser, artysta i formy ekspresji ma po prostu mocne, czasem może za mocne - usłyszeliśmy od posła Konfederacji. - Minister Adam Niedzielski z pogardą traktuje Grzegorza Brauna, sam będąc odpowiedzialny za nieudolność systemu ochrony zdrowia - uważa.

Afera po słowach Brauna? "To nie koniec świata"

W praktyce politycy Konfederacji ostrożnie podchodzą do czwartkowego zajścia w Sejmie. Jak usłyszeliśmy, afera, która wybuchła po wystąpieniu polityka, to jeszcze "nie koniec świata".

- Grzegorz Braun opowiada takie rzeczy w co drugim wystąpieniu, ale zrobiło się głośno, bo tym razem mówił w Sejmie. Kiedy mówi zupełnie to samo na manifestacjach antycovidowych, nikt nie zwraca na to większej uwagi. Na pewno nie przejął się tym zamieszaniem - mówi nam jeden z posłów Konfederacji.

Działacze formacji zdają sobie sprawę, że Braun politycznie zaszkodził swojemu projektowi. Bo taka wypowiedź może się podobać jedynie najbardziej zmęczonym lockdownem. - Utrudni nam to budowanie poparcia i wizerunku poważnej partii u większej części społeczeństwa - słyszymy.

Na pewno nie ma mowy o ukaraniu Grzegorza Brauna przez środowisko Konfederacji. To jeden z liderów. Poza tym w przestrzeni publicznej padały już mocne słowa. - Zdenerwowanie i emocje udzielają się wielu ludziom. Przykładowo: Lech Wałęsa groził prof. Sławomirowi Cenckiewiczowi, że będzie wisiał - mówi nam Urbaniak. 

Grzegorz Braun dostał najwyższą karę

Wiadomo, że ze względu na wypowiedź Grzegorza Brauna, Elżbieta Witek ma złożyć zawiadomienie do prokuratury. Prezydium Sejmu zdecydowało się także na nałożenie największej z możliwych kar. Decyzja była jednogłośna.

- Grzegorz Braun został ukarany najwyższą karą: sześć miesięcy obniżenia uposażenia o 50 proc. i sześć miesięcy odebrania 100 proc. diety poselskiej - przekazał prasie wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

Polityk Konfederacji odpowiedział w swoim stylu. Członków prezydium nazwał "biednymi, małymi, mściwymi ludźmi". "Zdaje im się, że okradanie mojej rodziny, branie mojej Żony i Dzieci za zakładników, to gwarancja skutecznego szantażu. Najwyraźniej sądzą innych po sobie" - oświadczył w mediach społecznościowych.   

Wypowiedzią Grzegorza Brauna w najbliższej kolejności najprawdopodobniej zajmą się posłowie z sejmowej Komisji Etyki.

Czytaj też: "Grzegorz Braun przekroczył dzisiaj kolejną granicę". Elżbieta Witek zawiadamia prokuraturę

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje