Reklama

Reklama

Główny inspektor pracy się tłumaczy. Nie tylko on wziął sutą nagrodę

Kiedy poinformowaliśmy, że główny inspektor pracy Wiesław Łyszczek sam sobie przyznał 20 tys. zł nagrody, rozpętała się burza. Jak się okazuje, pieniądze wzięli też jego zastępcy.

"W 2020 r. Główny Inspektor Pracy przyznał swoim trzem zastępcom nagrody w łącznej kwocie ok. 47 tys. zł. Przeciętnie ok. 15,6 tys. zł" - stwierdził po publikacji poniedziałkowego tekstu Interii Tomasz Zalewski, p.o. rzecznika GIP.

Reklama

Rzecznik obruszył się także na stwierdzenie, że kierownictwo inspekcji brało po 100 tys. zł nagród rocznie. "W 2019 r. przeciętna kwota nagród przyznanych członkom kierownictwa Państwowej Inspekcji Pracy wyniosła ok. 50 tys. zł" - napisał w specjalnym oświadczeniu Zalewski. Z oświadczenia dowiadujemy się też, że w 2020 r., wbrew temu co napisaliśmy, zastępcy szefa GIP również otrzymali nagrody. Dariusz Mińkowski, Andrzej Kwaliński oraz Bogdan Drzastwa, czyli wiceszefowie PIP, wzięli dodatkowe pieniądze dzięki decyzji samego Łyszczka. Ale po kolei.

W Interii napisaliśmy w poniedziałek (7 września), że szef PIP zainkasował 20 tys. zł nagrody i sam o tym zdecydował. W oświadczeniu wydanym przez inspekcję nikt nie zaprzecza informacjom o wypłaceniu nagrody. "Zgodnie z Regulaminem Organizacyjnym Głównego Inspektoratu Pracy w posiedzeniu Kolegium (Głównego Inspektora Pracy - red.), które podejmowało decyzję w tym zakresie, Główny Inspektor Pracy nie brał udziału" - broni się inspekcja.

- Główny inspektor pracy zasłania się tym, że nagrody przyznaje mu Kolegium, ale pamiętajmy, że owo Kolegium jest ciałem opiniodawczo-doradczym głównego inspektora pracy. A poza tym ciało to składa się z urzędników podległych głównemu inspektorowi pracy, np. jego zastępców oraz głównego księgowego - wyjaśnia Interii posłanka PO Izabela Katarzyna Mrzygłocka, która od lat zajmuje się problemami PIP.

Oznacza to, że, jak czytamy w oświadczeniu inspekcji, Łyszczek nagrodził najpierw swoich kolegów. A kilka tygodni później oni, jako członkowie Kolegium Głównego Inspektora Pracy, wydali opinię, żeby... wypłacić pieniądze dla szefa PIP.

W poniedziałek pisaliśmy o dwóch rodzajach nagród przyznawanych w PIP: nagrodach okolicznościowych i za szczególne osiągnięcia. Zdaniem Tomasza Zalewskiego Wiesław Łyszczek wcale nie wziął 20 tys. zł z tytułu nagrody za szczególne osiągnięcia. Nie zaprzecza jednak wypłaceniu dodatkowych pieniędzy. Tyle że za efekty pracy. 

Nie uwzględniliśmy wcześniej tego trzeciego rodzaju nagrody, ponieważ te dodatki wypłacane są regularnie. Jeśli Łyszczek dostał 20 tys. zł za efekty pracy, to musiał wcześniej dogadać się w tej sprawie ze wszystkimi związkami zawodowymi. A z naszych informacji wynika, że tak nie było. - Nagrody za efekty w pracy są przyznawane w maju, we wrześniu i w grudniu. Zasady ich przyznawania uzgadnia się każdorazowo ze związkami zawodowymi. Chodzi o minimalną i maksymalną wysokość. Robi się to w każdej jednostce PIP - tłumaczy nasz informator z inspekcji pracy. 

Co ciekawe, obecnie trwają rozmowy ze związkowcami, które dotyczą wypłat nagród za efekty pracy zaplanowanych na 11 września. - Dotychczas średnio, na etat to było 2500 zł brutto. A teraz minister twierdzi, że dostał 20 tys. zł. Tylko z kim on to ustalał? Na pewno nie ze związkowcami. Ostatnio nagrody za efekty pracy były wypłacane w maju - zdradza nasze źródło z PIP.

Żeby jak najrzetelniej opisać sytuację, wystąpiliśmy do Głównego Inspektoratu Pracy o udostępnienie protokołów z obrad Kolegium Głównego Inspektora Pracy. Chcemy poznać wszystkie, odkąd Wiesław Łyszczek został szefem PIP. Zapytaliśmy również o to, kiedy dokładnie wypłacano nagrody ścisłemu kierownictwu inspekcji. O szczegółach poinformujemy, gdy tylko uzyskamy odpowiedź urzędników.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne