Reklama

Reklama

Była posłanka PO szefową związkowców w Senacie

Jak ustaliła Interia, OPZZ Konfederacja Pracy w Kancelarii Senatu ma nową przewodniczącą. Szefową związku zawodowego została Joanna Augustynowska, była posłanka Platformy Obywatelskiej. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że pozostaje ona w otwartym konflikcie z szefem kancelarii izby wyższej, Adamem Niemczewskim.

Fotel przewodniczącego OPZZ Konfederacja Pracy w Kancelarii Senatu w Warszawie był pusty, odkąd ustąpił poprzedni szef, Adam Kądziela. To były członek Nowoczesnej, a niegdyś lider partyjnego Forum Młodych. Zrezygnował z członkostwa w partii w 2018 r., kiedy przywództwo w ugrupowaniu objęła Katarzyna Lubnauer. Wraz z przejęciem izby wyższej przez opozycję, trafił do Centrum Informacyjnego Senatu. Na prośbę innych pracowników założył związek zawodowy.

Tak jak wielu innych urzędników, Kądziela pożegnał się z Kancelarią Senatu wiosną 2022 r., ze względu na aferę mobbingową ujawnioną przez Interię. - Powiedział, że ani chwili dłużej nie zamierza już pracować z Anną Godzwon (byłą wicedyrektor CIS oskarżaną o mobbing - red.) i "rzucił kwitem" - mówi jeden z informatorów Interii związanych z izbą wyższą parlamentu. Zapytaliśmy byłego szefa OPZZ, czy słowa jego współpracowników są prawdziwe, ale odmówił komentarza.

Reklama

Nie było chętnych

Wakat pozostawał wolny do tej pory, bo nie było chętnych do zajęcia stanowiska szefa związku. Tym bardziej, że kierownictwo Kancelarii Senatu jest żywo zainteresowane urzędnikami, którzy zapisują się do OPZZ. Ci są nie do namierzenia, bo lista członków pozostaje niejawna. Ostatecznie w szranki o fotel przewodniczącego stanęły dwie osoby. Jedną z nich jest Mariusz Borowski, stołeczny radny z Pragi-Północ. Jego oponentką została Joanna Augustynowska.

Jak ustaliła Interia, była posłanka PO zwyciężyła większością ponad połowy uprawnionych do głosowania. We władzach związku znalazł się również Borowski, który został sekretarzem. Funkcja skarbnika przypadła Bożenie Kamińskiej. To parlamentarzystka Platformy dwóch kadencji, zatrudniona obecnie w Kancelarii Senatu. Zrobiło się o niej głośno w grudniu 2021 r., bo CBA i prokuratura zarzucały jej składanie fałszywych oświadczeń majątkowych oraz przywłaszczenia środków na działalność biura.

- Nie przyznaję się do zarzucanych czynów, nie mam sobie nic do zarzucenia, to sprawa polityczna - zarzekała się Kamińska, która od początku uważa, że padła ofiarą zemsty polityków PiS. Skąd takie podejrzenia? To była posłanka przed laty wysłuchała suwalskich policjantów narzekających na ówczesnego wiceszefa MSWiA, Jarosława Zielińskiego. Według funkcjonariuszy mieli m.in. całodobowo pilnować domu polityka PiS. Daniel Kołnierowicz, który szefował wówczas suwalskiej policji, na antenie lokalnego Radia 5 proponował nawet... konkurs na donos na posłankę.

Od komisji ds. mobbingu po związki

W rozmowie z Interią, świeżo upieczona szefowa senackiego OPZZ potwierdza nasze doniesienia: - To prawda, wybraliśmy nowy zarząd. Bardzo dziękuję wszystkim związkowcom za zaufanie, którym mnie obdarzyli - usłyszeliśmy od Joanny Augustynowskiej. - Zapoznajemy się z dokumentami wewnętrznymi związku. Plan działań zaprezentujemy naszym członkom do 30 września. Proszę zatem o cierpliwość - dodała.

Cierpliwości z pewnością Augustynowskiej nie brakuje. To ona była jedynym członkiem senackiej komisji ds. przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji, która sprzeciwiła się swoim kolegom. "Treść sprawozdania (przyjętego przez komisję - red.) nie jest zgodna z treścią wyjaśnień złożonych przed komisją" - napisała w lutym, dwa dni po zakończeniu prac gremium badającego oskarżenia o mobbing wymierzone w Annę Godzwon. Jak orzekła senacka komisja ds. mobbingu, była wicedyrektor CIS nie złamała przepisów, ale niezbędne były zmiany struktury.

Od tej pory dla Joanny Augustynowskiej zaczął się trudny czas w Kancelarii Senatu. Odebrano jej m.in. dodatkowe uposażenie czy "zesłano" do starego budynku przy ul. Smolnej 12. Atmosfera w pracy musiała być fatalna, bo ze względu na kiepski stan zdrowia, kobieta poszła na długie zwolnienie. - Przełożeni chcą wymusić na niej odejście z Kancelarii Senatu - jeszcze na początku roku opowiadał nam jeden z senatorów PO, którego prosiliśmy o zorientowanie się w sprawie.

Jeśli szef Kancelarii Senatu Adam Niemczewski faktycznie chciał się pozbyć Augustynowskiej, ma teraz twardy orzech do zgryzienia. Zgodnie z ustawą o związkach zawodowych, nie można zwolnić przewodniczącej bez zgody zarządu. 

Jakub Szczepański 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy