Reklama

Reklama

Burmistrz Ciężkowic odpowiada szefowi PSL. "Mam wielki żal, że napisał coś takiego"

Kiedy Stanisław Kuropatwa, radny powiatu tarnowskiego z klubu PSL wygrał w Ciężkowicach z Michałem Koralikiem z PiS, Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił wielki partyjny sukces. Nowy burmistrz z województwa małopolskiego studzi jednak nastroje: - Wyborów nie wygrał PSL (…). Być może lider ludowców nie wie, że nie należę do partii - usłyszała Interia.

PSL ma ostatnio sporo powodów do zadowolenia. Klub parlamentarny Koalicja Polska zasilili ostatnio Ireneusz Raś oraz Kazimierz Michał Ujazdowski. Ludowcy odnotowali też zwycięstwa w terenie: płocki radny Krzysztof Wielec wygrał w Drobinie, zaś były poseł Eugeniusz Kłopotek został wójtem gminy Warlubie. W obydwu przypadkach przepadli kandydaci PiS. Prezes PSL dopisał do listy sukcesów również wygraną w małopolskich Ciężkowicach.

"Świetne wieści z Małopolski! Stanisław Kuropatwa, radny PSL powiatu tarnowskiego zwycięża w wyborach na burmistrza Ciężkowic z kandydatem PiS! Gratulacje!" - przekazał w mediach społecznościowych szef ludowców. Sęk w tym, że zwycięzca... nie jest zadowolony z wpisu Władysława Kosiniaka-Kamysza.  

Reklama

- Niestety, mam wielki żal, że Władysław Kosiniak-Kamysz napisał coś takiego. Oni (PSL - red.) nie wygrali, nie przyłożyli się do tego zwycięstwa. Nikogo od nich nie było, nie miałem wielkiej pomocy - powiedział Interii Kuropatwa. - To była tylko i wyłącznie moja własna praca. Być może Kosiniak-Kamysz nie wie, że nie należę do partii - podkreśla świeżo upieczony burmistrz Ciężkowic.

Nie pomógł nawet premier Morawiecki

O tym, jak ważne było zwycięstwo w mieście liczącym 2,5 tys. mieszkańców, świadczy zainteresowanie najważniejszych ludzi w PiS. W drugiej połowie maja do Ciężkowic zawitał premier Mateusz Morawiecki. I poparł Michała Koralika, przewodniczącego Rady Miejskiej, który od dawna jest związany z PiS.

- Jestem przekonany, że pan przewodniczący jest bardzo dobrym kandydatem na burmistrza. Rozmawialiśmy o strategii rozwoju, wiem, jakie piękne perspektywy także z rozwojem turystyki, z rozwojem gospodarczym całej waszej gminy są możliwe wraz z dobrym gospodarzem, którego mam nadzieje niedługo państwo wybierzecie - przekonywał premier.

Dlaczego więc w drugiej turze wyborów zwycięstwo zgarnął Kuropatwa? Odpowiada Koralik: - Argumenty rozwoju, uzyskania środków finansowych, nie przemawiały w tej kampanii. Przemawiało zachowanie status quo. Poprzedni burmistrz był mocno popierany przez PSL - mówi Interii lokalny polityk. - Cały czas trwało kamuflowanie, że to niezależne, samodzielny kandydat, który odcina się od interesów partyjnych. To kłamstwo założycielskie tej kadencji - twierdzi samorządowiec.  

Kuropatwa: Nigdy nie byłem w partii

Stanisław Kuropatwa nie ukrywa, że należy do klubu radnych PSL. Jak mówi, startował jednak z poparciem partii, ale jako kandydat niezależny. Odpiera też zarzuty Koralika. - Nie akcentowaliśmy szyldu ludowców, ponieważ nigdy nie byłem i nie jestem w partii. Żadnej. Powiedziałem, że jeżeli się zgodzę na kandydowanie, to z własnego komitetu wyborczego - usłyszała Interia.

Burmistrz Ciężkowic podkreśla, że już w czasie wyborów do Rady Powiatu Tarnowskiego lokalne kierownictwo PSL miało do niego pretensje. - Były nawet zarzuty, że startuję, nie należę do partii i wygrywam. Powiedziałem im, że to oni przychodzą do mnie, a nie ja do nich. Przez 14 lat było wiele podchodów, żebym się zapisał. Za każdym razem odmawiałem - podkreśla Kuropatwa.

Samorządowiec powiedział nam, że w czasie kampanii wyborczej "nie miał za sobą żadnego polityka", a do mieszkańców docierał wyłącznie za pośrednictwem ulotek oraz lokalnej prasy. - Nie wiem, czym ich przekonałem, że obdarzyli mnie takim poparciem. Od 30 lat tu pracuję, jestem rodowitym mieszkańcem Ciężkowic - z rozbrajającą szczerością przyznaje Kuropatwa.

Wybory w Ciężkowicach zarządzono z powodu śmierci burmistrza Zbigniewa Jurkiewicza, który zmarł na COVID-19. Mieszkańcy wskazali jego następcę dopiero w drugiej turze. Stanisław Kuropatwa uzyskał 60,43 proc. głosów. Michał Koralik popierany przez PiS przekonał do siebie 39,57 proc. mieszkańców, którzy wzięli udział w wyborach. 

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje