Reklama

Reklama

Bartłomiej Misiewicz zabrał głos w sprawie "Misiewiczówki". Odpowiada na zarzuty

Prokuratura zarzuca byłemu rzecznikowi MON i bliskiemu współpracownikowi Antoniego Macierewicza sprzedaż i reklamę wódki bez zezwolenia. - Spółka wstrzymała sprzedaż, gdy powzięła informacje o toczącym się śledztwie - powiedział nam Bartłomiej Misiewicz, kiedy zapytaliśmy go o "Misiewiczówkę". Przekazał nam także pozwolenia wydane przez ministra rozwoju oraz burmistrza Wołomina.

Dochodzenie w sprawie prowadziła policja, a akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy. Śledczy z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota postawili zarzuty z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

"W okresie od 31 stycznia 2020 roku do 17 września 2020 roku na ogólnodostępnym profilu na portalu Twitter i stronie internetowej www.misiewiczówka.pl publicznie reklamował (Misiewicz - red.) wódkę 'Misiewiczówka' poprzez zamieszczenie grafiki oraz opisu, w których rozpowszechniał nazwę producenta, znaki towarowe oraz symbole graficzne, służące popularyzowaniu znaków towarowych napoju alkoholowego" - twierdzi oskarżyciel publiczny.

Reklama

Obrońca Bartłomieja Misiewicza podkreśla, że wódkę sprzedawała spółka Alleati Holding, a nie bezpośrednio były rzecznik MON, który ma w niej sto procent udziałów. - Mój klient nigdy nie zasiadał w zarządzie tej spółki. Jeśli chodzi o kwestię sprzedaży alkoholu powyżej 18 proc., spółka posiada zezwolenie hurtowe oraz detaliczne, które jest ważne do 2023 r. - powiedział Interii mecenas Maciej Marczak.

Ani Misiewicz, ani Marczak nie chcą udzielać szczegółowych informacji. - W związku z tym, że akt oskarżenia został przesłany, ale proces się nie rozpoczął, obowiązuje nas tajemnica postępowania przygotowawczego. Dopiero po odczytaniu aktu oskarżenia będziemy mogli ustosunkowywać się do materiału, jaki został zgromadzony przez oskarżyciela publicznego - usłyszeliśmy od Marczaka.

Koniec "Misiewiczówki"

Telefon podany na stronie internetowej producenta alkoholu milczy, a "Misiewiczówki" nie da się obecnie zamówić. 

- Spółka wstrzymała sprzedaż, gdy powzięła informacje o toczącym się śledztwie, aby dać możliwość organom ścigania rzetelnego wyjaśnienia sprawy - przekazał Interii Bartłomiej Misiewicz. - W mojej ocenie spółka podjęła odpowiedzialna decyzję w tym zakresie - dodał. Były rzecznik MON nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy wycofuje się z biznesu związanego ze sprzedażą "Misiewiczówki". - Zobaczymy - przekazał. 

Do redakcji Interii trafiły również zezwolenie na sprzedaż napojów alkoholowych zawierających powyżej 18 proc. alkoholu sygnowane przez burmistrza Wołomina oraz zezwolenie na obrót hurtowy w kraju wydane przez ministra rozwoju. Zezwolenie z resortu wydano na okres od 01.07.2020 r. do 30.06.2021 r. Drugi dokument obowiązuje od 09.06.2020 r. do 30.06.2023 r.

W rozmowie z Interią Bartłomiej Misiewicz podkreślił, że w materiałach prasowych domaga się podawania swojego pełnego imienia i nazwiska.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy