Reklama

Reklama

Awans siostry posła PiS. Mamy wyjaśnienie GITD

Odkąd opisaliśmy działania posła Dariusza Stefaniuka z PiS dotyczące kadr w oddziale Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego z Białej Podlaskiej, sprawa zatacza coraz szersze kręgi. Do Interii zgłaszają się też kolejni pracownicy. – Ludzie są zastraszeni – usłyszeliśmy. Zespół prasowy instytucji odpiera zarzuty.

Od początku grudnia ujawniliśmy m.in., że jako prezydent Białej Podlaskiej, a później wicemarszałek województwa lubelskiego Stefaniuk wysyłał urzędnikom SMS-y, w których wypowiadał się na temat pracowników czy kandydatów do pracy w GITD.

Sprawa zrobiła się na tyle poważna, że w drugiej połowie grudnia miała trafić do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak podał "Dziennik Wschodni", po anonimowej interwencji Szef Służby Cywilnej zwrócił się bezpośrednio do głównego inspektora transportu Alvina Gajadhura z prośbą o wyjaśnienia. Ten odpiera zarzuty i deklaruje, że wszystko jest w porządku.

Reklama

Zupełnie innego zdania są pracownicy GITD, którzy po kolejnych publikacjach zgłaszają się do naszej redakcji. - Boję się z panem rozmawiać będąc w bialskiej siedzibie firmy, bo na pewno są pracownicy, którzy za mną chodzą i donoszą - powiedział nam jeden z urzędników z Białej Podlaskiej. - Widzimy nepotyzm, nierówne traktowanie. Dotyczy to także wynagradzania pracowników: warto zapytać, w jaki sposób są przyznawane dodatki i premie - dodaje wieloletni pracownik inspektoratu zatrudniony w Warszawie.

Stanowiska już nie ma

W jednej z publikacji dokładnie prześledziliśmy karierę siostry posła Stefaniuka w bialskim GITD. Została specjalistą Sekcji Postępowań Administracyjnych, a potem zastępcą naczelnika w Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem (CANARD), czyli w odrębnej komórce. Z naszych informacji wynika, że 17 lutego 2020 r. trafiła poza korpus Służby Cywilnej jako ekspert głównego inspektora. Dopiero później dostała się na blokowane wcześniej stanowisko.

Zwróciliśmy się do GITD z pytaniami dotyczącymi m.in. kariery i przenosin siostry posła. Służby prasowe inspektoratu tłumaczą, że otwarty nabór na zastępcę naczelnika w CANARD wcale nie był potrzebny.

- Pracownik otrzymał awans (...) na podstawie wniosku personalnego kierującego komórką organizacyjną zaopiniowanego przez właściwe komórki merytoryczne oraz zatwierdzonego przez dyrektora generalnego urzędu - podkreśla Monika Niżniak, rzecznik prasowy inspektoratu.

Próbowaliśmy się dowiedzieć, kto objął stanowisko eksperta i zastępcy naczelnika w CANARD, które przed kolejnym awansem zajmowała siostra Stefaniuka. Zastępcy naczelnika już nie ma, ale GITD twierdzi, że niebawem rozpocznie się nowy nabór. Co z rolą eksperta? - Stanowisko eksperta w GITD zajmują pracownicy w różnych biurach - przekazano Interii.

Pojawiła się rozbieżność dotycząca samego zatrudnienia. Inspektorat zapewnia, że krewna polityka PiS była zastępcą naczelnika w CANARD od listopada 2019 r., do czasu objęcia podobnego stanowiska w BKOE, czyli przez rok.

 - Faktycznie, jako zastępca naczelnika w CANARD pracowała od listopada 2019 r. Ale przez trzy miesiące. Już 17 lutego 2020 r. podawała inne stanowisko. Dowodem są maile kierowane przez nią do dyrekcji BKOE oraz pracowników w Białej Podlaskiej, w których przedstawia się jako ekspert głównego inspektora do spraw usterek technicznych budynku - mówi jedno ze źródeł Interii z Białej Podlaskiej.

Pracowały w tym samym biurze

GITD pisze, że siostra posła przez rok zajmowała stanowisko zastępcy naczelnika CANARD. Była też ekspertem Alvina Gajadhura w innym biurze. Jak usłyszeliśmy od pracowników, odeszła wtedy z korpusu służby cywilnej. W jaki sposób dostała się więc na stanowisko zastępcy naczelnika BKOE w jednym z wydziałów w Białej Podlaskiej? I tym razem w grę wchodziły wewnętrzne procedury.

- O awans na stanowisko zastępcy naczelnika wydziału w BKOE, jak i innych wniosków personalnych pracowników wynikających ze zmian organizacyjnych BKOE, wnioskował dyrektor biura BKOE (Martyna Kaźmierczak-Buła) - mówi Monika Niżniak. Jak napisaliśmy, we wrześniu stanowisko dyrektora stracił wieloletni szef i założyciel bialskiego oddziału, Cezary Jurkowski. 

To Martyna Kaźmierczak-Buła już po miesiącu pracy wysłała wniosek i pozytywnie zaopiniowała siostrę posła na stanowisko zastępcy naczelnika. - Obecny dyrektor BKOE nie utrzymuje prywatnych relacji z pracownikiem, o którego pan pyta - przekazało nam GITD, kiedy zapytaliśmy o relacje pani dyrektor z siostrą posła. 

Nieoficjalnie ustaliliśmy jednak, że Kaźmierczak-Buła uczęszczała do jednej klasy szkoły średniej z żoną posła Stefaniuka. Nasi informatorzy wskazują także na relacje dyrektor BKOE i Joanny Smolińskiej, od niedawna zastępczyni Alvina Gajadhura. Panie pracowały w tym samym biurze. Informator Interii z Warszawy twierdzi, że nie ma tu przypadku.

- Nie mogę zgodzić się na podanie nazwiska, jestem pracownikiem służby cywilnej - zastrzega stołeczny urzędnik, który w GITD pracuje ponad dekadę. - Powiązania pomiędzy Gajadhurem, jego zastępcą i obecną dyrekcją BKOE są oczywiste. To osoby znające się dużo wcześniej - dodaje.

Udało nam się skontaktować z siostrą posła Stefaniuka. Nie chciała jednak komentować sprawy. - Od udzielania informacji jest nasze biuro informacji. Tam można się wszystkiego dowiedzieć. Nie będę rozmawiała z mediami - przekazała nam kobieta.

Mobbing w GITD?

Kierownictwo GITD zarzuca mobbing Katarzynie Pawlak, która była poprzedniczką siostry posła PiS na stanowisku naczelnika. Wiadomo, że razem z Jurkowskim sprzeciwiała się awansom krewnej polityka. W rozmowie z Interią przekazała, że o oskarżeniach dotyczących mobbingu usłyszała już 31 sierpnia.

- Zaproponowano mi rezygnację ze stanowiska naczelnika Wydziału Postępowań II. Przedstawiono do podpisania porozumienie zmieniające warunki pracy: chodziło o przeniesienie na stanowisko inspektora do pracy na drodze w innym wydziale. Usłyszałam, że w przypadku odmowy zostanę posądzona o mobbing - kilka tygodni temu przekazała Interii Pawlak.

Wiadomo, że komisja antymobbingowa w Białej Podlaskiej działa od października. - Jej prace są uzależnione m.in. od możliwości przeprowadzenia czynności z pracownikami, w tym panią Katarzyną Pawlak, która od września nie jest obecna w pracy - podkreślają służby prasowe GITD. Druga strona wskazywała, że pełnomocnik byłej naczelnik pracuje, a świadkowie cały czas są dostępni.

- Jeżeli dyrektor komórki i naczelnik zostali odwołani, pojawiły się oskarżenia o mobbing, to wszyscy wiedzą, że można wszystko - mówi nam jeden z urzędników z Białej Podlaskiej.

Była naczelnik jest posądzona o mobbing ze względu na donosy. Zarówno anonimowe jak i podpisane przez pracowników podległych Pawlak. Ustaliliśmy nieoficjalnie, że pierwsze pismo w tej sprawie (niepodpisane - red.) miało powstać 1 lipca, czyli przed spotkaniem byłej naczelnik z kierownictwem GITD. Sęk w tym, że - zgodnie z datą widoczną na pieczątce - oficjalnie wpłynęło do centrali dopiero 11 września.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy