Reklama

Reklama

"Antysanitaryści" z PiS stawiają wymagania premierowi

Jak dowiedziała się Interia, do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wpłynęło pismo podpisane przez ośmiu parlamentarzystów z klubu parlamentarnego PiS. Politycy domagają się w nim zniesienia restrykcji dotyczących koronawirusa. "Oczekujemy pilnego uchylenia przepisów rozporządzenia umożliwiających przedsiębiorcom weryfikację statusu szczepiennego ich klientów" - czytamy.

Pismo, do którego udało nam się dotrzeć pochodzi z 17 grudnia. Jest skierowane bezpośrednio do premiera Mateusza Morawieckiego i wpłynęło do KPRM trzy dni później. Podpisali się pod nim m.in. Anna Maria Siarkowska, Sławomir Zawiślak, Maria Kurowska, Janusz Kowalski, Teresa Hałas i Mariusz Kałużny. Dwóch nazwisk nie udało nam się ustalić.

- Wiele osób w klubie myśli podobnie jak my, tylko nie chcą się ujawniać. Natomiast jest ich dosyć dużo i to wiemy. Cieszę się, że 3 na 8 nazwisk to Solidarna Polska. Zawsze byliśmy odważni, walczyliśmy o prawa człowieka - powiedziała Interii Maria Kurowska, jedna z sygnatariuszek pisma. Nie potrafiła wskazać dwóch tajemniczych nazwisk swoich kolegów. Nieoficjalnie ustaliliśmy jednak, że to politycy, którzy przynajmniej na razie "nie chcą robić sobie problemów" ze względów politycznych.

Reklama

Uchylić restrykcje

Co dokładnie zawarto w piśmie, do którego udało nam się dotrzeć? Grupa posłów PiS domaga się uchylenia zapisów Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 6 maja 2021 r. Zdaniem polityków dokument "zawiera szereg przepisów istotnie ograniczających możliwość wykonywania działalności gospodarczej związanej z obsługą klientów, m.in. prowadzenia restauracji, hoteli czy dyskotek". Sygnatariuszom nie podoba się możliwość weryfikacji paszportów covidowych.

"W obecnym stanie prawnym nie ma przepisów, przyznających przedsiębiorcom prawo do żądania od ich klientów okazania dokumentu potwierdzającego zaszczepienie" - czytamy. Zdaniem posłów PiS właściciele firm mają obowiązek przestrzegania restrykcyjnych ograniczeń, zaś brak im narzędzi umożliwiających realizację tych obowiązków.  

- Warto zwrócić uwagę, że w projekcie ustawy Czesława Hoca znajdują się umocowania ustawowe do rozporządzenia, które zostało wydane wcześniej. Dlatego nie ma mocy prawnej - przekazała Interii Anna Maria Siarkowska z PiS, szefowa Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu. - Oczekujemy uchylenia rozporządzenia w zakresie, w jakim nie ma umocowania ustawowego - dodała.

Z kolei Kurowska mówi nam, że jest przeciwna "wszelkim ograniczeniom": - Zdecydowałam się podpisać, bo cały czas uważam, że nie jest dozwolone, aby rozporządzeniami ograniczać wolność ludzi. Jeśli już, powinna to być ustawa. Sprawa jest dość poważna. Niektórzy zastanawiają się, co jest ważniejsze - wolność czy życie. A te wartości idą przecież w parze - uważa posłanka.

Prezes PiS chce "iść na całość"

Nie jest żadną tajemnicą, że Jarosław Kaczyński opowiada się za restrykcjami, a w razie potrzeby nawet za przymusowymi szczepieniami dla wszystkich dorosłych. - Wiem, że mamy w klubie antyszczepionkowców, że sami nie jesteśmy w stanie tego przegłosować, przy tak kruchej większości. Liczymy tu na opozycję - w rozmowie z Interią ujawnił wczoraj prezes PiS. - Realia - także te polityczne - trzeba brać pod uwagę, ale ja jestem zwolennikiem tego, by pójść na całość, biorąc nawet ryzyka polityczne i osobiste - dodał.

Lider Zjednoczonej Prawicy podkreślał: w kontekście walki z pandemią "każdy wariant" jest brany pod uwagę. W klubie parlamentarnym PiS słychać, że Anna Maria Siarkowska instrumentalnie traktuje posłów. Tak twierdzą jej przeciwnicy, którzy wspominają spotkanie z początku grudnia. Z Ryszardem Terleckim, szefem klubu PiS rozmawiali wówczas Anna Maria Siarkowska i Sławomir Zawiślak. 

Mówiło się wówczas, że para dysponuje listą nazwisk posłów Zjednoczonej Prawicy, którzy sprzeciwiają się restrykcjom. Sęk w tym, że prawie nikt jej nie widział. - Ukrywanie listy to strategia polityczna Anny Marii Siarkowskiej - twierdził wówczas jeden z naszych informatorów. - Skoro władze klubu nie znają nazwisk, nie mają nawet jak zacząć rozmów z niezdecydowanymi - zauważył. 

- Kiedy prezentowaliśmy w Sejmie ustawę Czesława Hoca antyszczepionkowcy zebrali podpisy. Tyle, że sygnatariuszom chodziło o dyskusję w klubie, a nie "segregację sanitarną" - twierdzi źródło Interii z klubu parlamentarnego PiS. - Przyszli, powołali się na te nazwiska. Zaczęliśmy więc pytać naszych posłów. Większość poczuła się potraktowana instrumentalnie - dodaje. 

Jak ustaliliśmy, pod pismem dotyczącym dyskusji o obostrzeniach udało się zebrać 14 podpisów. To m.in. Teresa Glenc z PiS i niemal wszyscy posłowie, którzy 17 grudnia zwrócili się do premiera w sprawie zniesienia restrykcji. 

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje