Reklama

Reklama

Anna Siarkowska o zachowaniu Elżbiety Witek: Brak kultury osobistej

Na początku lipca marszałek Elżbieta Witek wyprosiła z sali plenarnej posłankę klubu PiS Annę Siarkowską. Parlamentarzystka nie chciała założyć maseczki. - Mam zakaz lekarski noszenia masek i dostarczę go pani marszałek. Napominanie w ten sposób posłów: po nazwisku, z wysokości fotela marszałka Sejmu, jest po prostu przejawem braku kultury osobistej - komentuje Siarkowska.

Dotąd członkowie prezydium izby niższej parlamentu, ze względu na ograniczenia dotyczące COVID-19, najczęściej wypraszali posłów Konfederacji. Niechlubnym liderem jest Grzegorz Braun, który za brak maseczki, a przede wszystkim za swoje słowa skierowane do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, został ukarany nie tylko wykluczeniem z obrad, ale także odebraniem połowy wynagrodzenia i diety poselskiej na pół roku.

Podczas jednego z wakacyjnych posiedzeń Witek kolejny raz napominała konfederatów. Ci zwrócili uwagę marszałek, że nie tylko oni pozostają bez masek na sali sejmowej. - Jeżeli ktoś z państwa jest bez maseczki, bardzo proszę o jej założenie. Nas wszystkich obowiązuje jednakowe zarządzenie - apelowała marszałek.

Reklama

- Siarkowska bez maseczki! - krzyknął w końcu Sławomir Nitras z PO. - Jeśli prawdą jest, że pani poseł Siarkowska jest bez maseczki - dokładnie to samo (zarządzenie - red.) obowiązuje. Albo proszę założyć maseczkę, albo proszę wyjść - powiedziała Witek. Wówczas Anna Siarkowska wstała z ław poselskich i opuściła salę posiedzeń. Niektórzy posłowie bili jej brawo.

Terlecki grozi palcem

Sęk w tym, że Anna Maria Siarkowska nie jest posłem Konfederacji, a należy do klubu parlamentarnego PiS. Trudno się zatem dziwić, że o jej zachowanie zapytano Ryszarda Terleckiego, który kieruje pracami wszystkich posłów Zjednoczonej Prawicy w parlamencie.

- Będziemy sceptyczni wobec obecności na listach wyborczych posłów, z którymi powtarzają się kłopoty i przedkładają własne opinie nad interes Zjednoczonej Prawicy - przekazał Terlecki w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Przyznał też, że ze względu na arytmetykę sejmową władze klubu PiS "nie zawsze mogą reagować tak, jakby tego chciały".

Anna Maria Siarkowska mówi nam, że interes partyjny "nie powinien być przedkładany" ponad interes ogółu obywateli. - Dlatego rodzi się pytanie do PiS: jakich polityków będą chcieli szukać na przyszłe listy? Takich, którzy będą się troszczyć o dobro wspólne obywateli, czy takich kierujących się przede wszystkim interesem partii? - zastanawia się posłanka.

"Brak kultury"

Dotychczas Elżbieta Witek pozostawiała najczęściej posłom wybór. Przykładowo: Grzegorz Braun mógł pozostać w Sejmie bez maseczki, ale musiał opuścić salę obrad. Polityk się nie zgadzał, więc dotychczas był wykluczany z posiedzenia. Siarkowska uważa, że niesłusznie wyproszono ją z sali plenarnej. Zamierza też przedstawić odpowiednie dowody.

- Mam zakaz lekarski noszenia masek i dostarczę go pani marszałek. Napominanie w ten sposób posłów: po nazwisku, z wysokości fotela marszałka Sejmu, jest po prostu przejawem braku kultury osobistej - powiedziała nam parlamentarzystka.

Zdaniem naszej rozmówczyni politykom PiS brakuje też konsekwencji: - Kiedy marszałek Ryszard Terlecki i inni politycy PiS siedzieli obok siebie, bez masek, na sali w Karpaczu, wszystko było w porządku. Kiedy siedzą na sali plenarnej, są kamery, to trzeba utwierdzać ludzi w przekonaniu, że maski działają - twierdzi Siarkowska.

Anna Maria Siarkowska jest bezpartyjną posłanką w klubie parlamentarnym PiS. Była jedną z założycielek Partii Republikańskiej, a w latach 2017-2019 jej przewodniczącą.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje