Reklama

Reklama

Aleksander Kwaśniewski: Donald Tusk zaprosił mnie na rozmowę

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Interią odsłania kulisy nieformalnego "paktu o nieagresji" między liderami Platformy Obywatelskiej a Nowej Lewicy: - Tusk zaprosił mnie na spotkanie w cztery oczy. Długo rozmawialiśmy. Tłumaczyłem mu, że lewicy nie da się wyrugować.

Jak informowała wcześniej Interia, Donald Tusk i Włodzimierz Czarzasty zawarli nieformalny pakt o nieagresji. Politycy spotkali się już przynajmniej kilka razy, żeby porozmawiać o współpracy w opozycji. Rozmowy nie posuwają się jednak do przodu, bo lewica nie chce się deklarować w sprawie jednej listy w wyborach do Sejmu. Żeby dialog był w ogóle możliwy, do akcji musiał wkroczyć były prezydent z ramienia SLD. Powszechnie znana bowiem była niechęć Tuska do Czarzastego.

Odpowiednią okazją okazało się spotkanie na temat bezpieczeństwa narodowego, które tuż przed atakiem Rosji na Ukrainę w stolicy zorganizował Donald Tusk. Gośćmi byli m.in. marszałek Senatu Tomasz Grodzki, były szef MON Tomasz Siemoniak czy Janusz Nosek, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Nie zabrakło również Aleksandra Kwaśniewskiego. Jak się okazało, lider PO zaprosił go wówczas na spotkanie w cztery oczy. Politycy odbyli długą rozmowę.

Reklama

"PO nie chce teraz lewicy anihilować"

- Tłumaczyłem Tuskowi, że lewicy nie da się wyrugować. Można ją na tyle osłabić, że nie wejdzie do parlamentu, ale głosy przypadną PiS-owi. Powiedziałem mu też, że warto byłoby nawiązać kontakt z Nową Lewicą, Włodzimierzem Czarzastym, Robertem Biedroniem - zdradza Interii Kwaśniewski. - Opowiedziałem mu, jakie to osoby, żeby obalić stereotypy, które panują, kiedy ludzie się nie znają. Potem sprawy potoczyły się swoją drogą. Lider PO nie chce teraz lewicy anihilować, uważa ją za partnera do współpracy. Ta zmiana polityki przez Donalda Tuska jest godna docenienia - dodaje były prezydent.   

Zdaniem naszego rozmówcy to ostatni moment, żeby się dogadać przed kampanią wyborczą. Jak mówi Kwaśniewski, Platformie łatwiej będzie się porozumieć z Nową Lewicą niż z innymi ugrupowaniami o zbliżonym profilu. Były prezydent uważa, że w kontekście wspólnego startu najtrudniejsze może być porozumienie z Polską 2050, która powstawała "w kontrze do PO".

Potrzeba badań socjologicznych

- Trzeba zamówić poważne badania socjologiczne, które dadzą odpowiedź, czy przy systemie d'Honta jedna lista opozycji daje więcej szans na zwycięstwo, czy nie. Choroba polskiej polityki, od wielu lat, polega na tym, że ona opiera się głównie na komunikatach czy konferencjach prasowych - uważa Kwaśniewski. - Brakuje tego, co jest esencją, czyli rozmowy i wymiany poglądów. Często dyskretnej, bez kamer, która pozwoli puścić wodze fantazji, odejść od własnych ograniczeń programowych czy partyjnych - stwierdził.

Jak już pisaliśmy, Nowa Lewica sceptycznie odnosi się do pomysłu startu z jednej listy opozycyjnej. Działacze ugrupowania mają z tyłu głowy porażkę w wyborach do Parlamentu Europejskiego

- Nigdy nie było tak, że uważaliśmy za trędowatego któregokolwiek z członków opozycji. Cieszą nas relacje Lewicy z PO, ale i z Hołownią oraz PSL-em. Składamy wspólne ustawy, można powiedzieć, że przygotowujemy się do wspólnego rządzenia po wyborach - tłumaczył Interii Krzysztof Gawkowski, szef klubu parlamentarnego Lewicy.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy