Reklama

Reklama

Powód do dumy i bohater narodowy. Pytamy Polaków o Święto Niepodległości

"Bohaterami są zwykłe polskie matki, które wychowują dzieci" i "ci, którzy ciężko pracują, płacą w Polsce podatki". Z kogo i z czego możemy być dumni? Z okazji Święta Niepodległości z tym pytaniem ruszamy w trasę.

"Jako Wódz Naczelny Armii Polskiej pragnę notyfikować rządom i narodom wojującym i neutralnym istnienie Państwa Polskiego Niepodległego, obejmującego wszystkie ziemie zjednoczonej Polski (...)" - to początek historycznego komunikatu, który Józef Piłsudski 16 listopada 1918 roku zaadresował do przywódców Europy Zachodniej.

Pięć dni wcześniej, w Warszawie Piłsudski przejął od Rady Regencyjnej władzę cywilną i wojskową. Został Naczelnikiem Państwa. W pełni suwerenna Polska odrodziła się po 123 latach zaborów. Ale tyle powiedzieć o odzyskaniu niepodległości, to nic nie powiedzieć.

Reklama

Proces ugruntowania polskiej suwerenności rozpoczął się znacznie wcześniej i nie skończył 11 listopada 1918. Polaków czekała długa walka o ugruntowanie granic. Efektem tej walki było niezależne państwo polskie. Z okazji Święta Niepodległości ruszamy w podróż przez Polskę, pytamy o powody do dumy i narodowych bohaterów.

"Bohaterami są zwykłe polskie matki"

Na przełomie 1919 i 1920 roku oddziały generała Józefa Hallera, zgodnie z postanowieniami traktatu wersalskiego, przejmowały Pomorze od Niemców. W lutym 1920 w Pucku, generał dokonał symbolicznego aktu - zaślubin Polski z morzem. To właśnie nad Bałtykiem rozpoczynamy naszą podróż.

Na plażach Trójmiasta spotykam Jolę, nauczycielkę z Olsztyna. Razem z koleżanką 11 listopada wezmą udział we wspólnym tańczeniu poloneza w Sopocie.

Powód do dumy? Wymienia narodowych bohaterów. Znanych - Piłsudskiego i Pileckiego, ale wspomina o historii mniej popularnej. Opowiada o Legionie Mickiewicza. Polski wieszcz w 1848 roku założył kilkusetosobowy oddział, który walczył o wyzwolenie Włoch, głosząc przy tym hasła współpracy i braterstwa narodów słowiańskich.

Jola mówi też o swojej pracy. W Szkole Podstawowej nr 30 w Olsztynie zainicjowała koncerty pieśni legionowych. Pierwszy odbył się 15 lat temu i od tamtej pory, każdego roku, uczniowie przygotowują patriotyczne utwory na Święto Niepodległości. W ten sposób upamiętniają żołnierzy Legionów Polskich.

Chwilę później rozmawiam z Renatą. Kobieta ma 54 lata, pochodzi z Kłodzka na Dolnym Śląsku. - Ach, w tym roku mam szczególny powód do dumy - mówi radośnie. - Moja wnuczka Aleksandra rozpoczyna naukę w szkole mundurowej i złoży ślubowanie - opowiada.

Kto jest bohaterem narodowym? - Jan Paweł II - mówi bez namysłu. - Dzisiaj już nie ma takich ludzi, radził sobie ze wszystkich najlepiej, jednoczył ludzi - dodaje. Z żalem wspomina, że nigdy nie udało się jej zobaczyć Ojca Świętego na żywo.

Małżeństwo z Krakowa - Elżbieta i Artur. Wśród bohaterów również wymieniają Jana Pawła II. - Ale warto wspomnieć też tych, którzy nie są na piedestale. Bohaterami są zwykłe polskie matki, które wychowują dzieci - podkreśla mężczyzna. - Jestem też dumny z żony. Wszystko zaczyna się od rodziny. Będziemy żyli w takim świecie jak sobie wychowamy dzieci - dodaje.

Elżbieta i Artur opowiadają też o dumie z korzeni i przodków. - Jesteśmy dumni z rodziców, że żyli według wartości, byli dobrymi ludźmi - zaznacza Artur. Elżbieta mówi o swoim dziadku. Starszy strzelec Franciszek Oświeciński zginął w 1944 roku walcząc o Monte Casino.

"Patriotyzm to też odpowiedzialność"

Witold ma 74 lata, mieszka w Gdańsku. Na spacer nad morze wybrał się żoną. - Justem dumny z niepodległości, ale wyzwiska mi przeszkadzają - stwierdził. Dopytuję jakie. - Ja uważam, że wyzwiska od nazistów, pod adresem ruchów narodowych, są upokarzające. I nikt z tym nic nie robi - podkreśla.

Kolejna napotkana para to Radosław i Olga. Pochodzą z Płocka, obecnie mieszkają w Warszawie. - Jestem dumny z naszej odwagi, zawziętości, że potrafimy się zjednoczyć i wspólnie działać - mówi mężczyzna. Ma 36 lat.

- Dzisiaj jest wiele rzeczy, które nas dzielą. I różnica międzypokoleniowa. Młodzi się tak nie angażują, bo myślą, że ich to nie dotyczy. Wiadomo, każdy z nas był młody, wtedy się tak nie myśli o zaangażowaniu społecznym. Chociaż to się zmienia, widać było liczne protesty w ostatnich latach. Ale to wciąż za mało, by coś zmienić - uważa Radosław.

- Dla mnie bohaterami są ci, którzy ciężko pracują, płacą w Polsce podatki, mają kredyty, utrzymują rodziny. Patriotyzm to też odpowiedzialność - dodaje.

Miks aktywności

Armia Hallera, nazywana też od koloru francuskich mundurów Błękitną Armią, nie powstałaby bez inicjatywy Romana Dmowskiego. To on zabiegał u władz francuskich o powołanie polskich oddziałów. Te zaś, kiedy powstały, miały nie tylko istotne znaczenie w walce z państwami centralnymi, ale nowoczesne uzbrojenie i doświadczenie żołnierzy pomogło pokonać bolszewików w 1920 roku i obronić stolicę przed najazdem Rosjan.

W warszawskim Ogrodzie Krasińskich spotykam młodych studentów animacji filmowej. Bartek ma 20 lat. - Cieszę się, że mogę tu być, że czuję się bezpiecznie. Z tego jestem dumny - zaznacza. Pola ma 19 lat. - Jestem dumna z rodziny, że możemy być razem. Choć nie podoba mi się co się teraz dzieje w polityce i trudna sytuacja gospodarcza - mówi.

Również w Ogrodzie Krasińskich rozmawiam z Darkiem. Ma 49 lat, prowadzi mobilny sklep z kawą. - Myślę, że ludzie teraz fajnie świętują, radośnie. Wychodzą w święta na ulice, spędzają czas razem - opowiada, kiedy rozmawiamy o obchodach 11 listopada. - To powinien być miks aktywności, trochę oddolnej inicjatywy i świętowania na swój sposób i trochę zorganizowania władz, żeby móc przygotować większe uroczystości. Jak na przykład koncert "Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki" 1 sierpnia, w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego - dodaje.

- Dumny jestem z niepodległości, z flagi. Nie wstydzę się tego. 11 listopada, 1 sierpnia mam zawsze wywieszoną flagę - podkreśla. Każdego roku, w święta narodowe Darek na potykaczu przed swoim mobilnym sklepem przygotowuje cytaty. W ubiegłym roku były to słowa rzymskiego filozofa Seneki Młodszego: "Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna".

Pogodzić skrajności. Rosjanin w Polsce

Polska zwyciężyła Rosję w 1920 roku również dzięki wielkiemu zrywowi obywatelskiemu. Setki tysięcy Polaków stanęło do walki przeciwko bolszewikom w obronie niepodległego państwa. W tym czasie premierem został lider ruchu ludowego Wincenty Witos. Mimo ponad stu lat zaborów, udało mu się obudzić poczucie przywiązania do ojczyzny na wsi.

"Od Was, Bracia włościanie, zależy, czy Polska będzie wolnym państwem ludowym, w którym lud będzie rządził i żył szczęśliwie, czy też stanie się niewolnikiem Moskwy, czy będzie się rozwijać w wolności i dobrobycie, czy też będzie zmuszona pod batem władców Rosji pracować dla najeźdźców i żywić ich swoją krwią i znojem" - pisał w odezwie do chłopów.

Zanim jednak Witos poderwał do walki wieś, polska sprawa wymagała wsparcia Zachodu i owocnych negocjacji w Wersalu. W tym kontekście wymagała pogodzenia dwóch temperamentów politycznych - Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego.

Dokonał tego Ignacy Jan Paderewski. Jego przyjazd do Poznania pod koniec 1918 roku dał początek powstaniu wielkopolskiemu i walce z Niemcami o zachodnią granicę. To właśnie Paderewskiego wymienił Marcin, którego spotkałem w centrum Warszawy.

- Jestem dumny z ludzi, którzy walczyli. Z tego, że jesteśmy narodem, który nigdy się nie poddaje. Zawsze walczymy - podkreśla.

Również w centrum spotkałem starszego mężczyznę. 76-latek szybko powiedział mi, że nie rozumie języka polskiego. Jest Rosjaninem. Mark do Polski przyjechał do swojej córki. Rozmawiamy  różnicach między Polską, a Rosją.

- W Polsce podobają mi się ludzie. Uśmiechnięci. Ja pytam o drogę, jak gdzieś dojść, tu niczego nie znam, każdy mi powie, pomoże. Uśmiechnie się. W Rosji tak nie jest. W Rosji u ludzi twarz jest silna - użył dokładnie tego słowa.

- Dlaczego tak jest w Rosji? - pytam.

- Telewizor - Mark mówi krótko i śmieje się.

- Propaganda?

Mężczyzna potwierdza skinieniem głowy.

"Żołnierz świętuje służąc"

W centrum spotykam też dwóch policjantów. Prosili, żeby nie podawać ich personaliów. W tym roku pierwszy raz będą zabezpieczać Marsz Niepodległości.

- To chyba trudna praca? - pytam.

- Są gorsze rzeczy na służbie - mówią. Musieliśmy razem zabawnie wyglądać. Wypowiedzi rozmówców zapisywałem w notesie, panowie stali przede mną i odpowiadali na pytania. Przechodził obok nas mężczyzna, który patrząc na mnie rzucił do funkcjonariuszy: "co? spisuje was?".

Policjanci uśmiechnęli się, zapytałem o bohatera narodowego. Zgodnie wybrali Józefa Piłsudskiego.

Na Piłsudskiego wskazał też porucznik Marcin Krupa. - Józef Piłsudski nie tylko poprzez odzyskanie niepodległości, ale całym swoim życiem, dorobkiem udowodnił, że warto go naśladować. Uważam, że jest doskonałym wzorem dla żołnierzy - mówi mi 38-letni oficer Batalionu Dowodzenia Wojsk Obrony Terytorialnej.

- Oczywiście, że jestem dumny. Z tego, że jestem w Polsce, że służę w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej - podkreśla porucznik. 11 listopada będzie ze swoimi żołnierzami na placu Piłsudskiego w Warszawie. - Żołnierz świętuje służąc - dodaje z uśmiechem.

Warszawa odbudowana z gruzów

Niepodległość daje powody do dumy, które niekoniecznie muszą być związane wyłącznie z górnolotnymi ideami. Pole Mokotowskie - tutaj spotykam 21-letnią Klaudię.

- Jestem dumna z siebie, że sobie radzę, że stałam się bardziej śmiała, odważna, samodzielna - mówi i opowiada jak udało jej się przeprowadzić do Warszawy. Pochodzi z niewielkiej miejscowości pod Płockiem.

Z Warszawy dumna jest Barbara. - Jestem rocznik 1949 i pamiętam jeszcze gruzy - podkreśla, kiedy rozmawiamy. - Jestem dumna, że udało się Warszawę odbudować, podnieść z ruin. Jestem dumna z bohaterów, tylu ludzi się przecież poświęciło, zginęło - mówi dalej.

Zapowiada, że 11 listopada spędzi aktywnie, na spacerze. - My tak razem spacerujemy - pokazuje mi swojego kota w niewielkim wózku, którego zawsze zabiera ze sobą. - I proszę Święto Niepodległości spędzić aktywnie, tak jak ja! - dodaje z uśmiechem, kiedy się żegnamy.

Papież i Wałęsa

Mówiąc o bohaterach polskiej wolności nie sposób nie wspomnieć o Wojciechu Korfantym. Nie pogodził się z podziałem Śląska. Był przywódcą III powstania śląskiego, którego efektem było korzystniejszy dla Polski udział terytorialny na południu kraju.

Jedną z ważniejszych batalii powstania była nierozstrzygnięta bitwa o leżącą w województwie opolskim Górę św. Anny. Po ustaleniu granic rejon ten przypadł Niemcom. Naziści zbudowali tam swoje mauzoleum. Dziś w tym miejscu znajduje się pomnik Czynu Powstańczego.

Spotykam tu Danutę i Piotra - małżeństwo po sześćdziesiątce. Powód do dumy? - Wolność, że możemy się swobodnie przemieszczać, nasze dzieci mogą się uczyć, kształcić - mówi kobieta.

Bohater narodowy? - pytam dalej. - Jan Paweł II - odpowiada Danuta po krótkim namyśle. - Był dobrym człowiekiem, kochał ludzi, uważam go za autorytet. Jego wartości dzisiaj się już zacierają, każdy ciągnie tylko w swoją stronę - dodaje.

O bohatera pytam też Piotra. - Jacy byli zaborcy? Prusy, Austria i Rosja. Teraz też jesteśmy zagrożeni wojną, z Rosją. Oni zawsze byli zagrożeniem. A to Lech Wałęsa wygonił ruskich z Polski. On praktycznie wyrzucił wojska rosyjskie z Polski - podkreśla mężczyzna. Przypomina negocjacje byłego prezydenta i jego kancelarii, które doprowadziły do wyjazdu Rosjan i ostatecznej likwidacji rosyjskich baz wojskowych w Polsce, które powstały w czasach PRL. Stało się to 17 września 1993 roku - w rocznicę radzieckiej napaści z 1939.

"Jesteśmy Zachodem"

Na koniec wrócę do jednej z rozmów w Warszawie. W Ogrodzie Saskim spotkałem Zuzannę i Maję. Dziewczyny w wieku 22 lat. Rozmawialiśmy około 500 metrów od miejsca, w którym kiedyś stał Sobór św. Aleksandra Newskiego - symbol dominacji rosyjskiego panowania na ziemiach polskich. W odrodzonej Rzeczypospolitej zdecydowano się go rozebrać. Proces ten ukończono w 1926 roku.

Zuzannę i Maję pytam o skojarzenia ze Świętem Niepodległości. - Flaga biało-czerwona, Piłsudski - mówią. Z czego możemy być dumni?

- Z członkostwa w Unii Europejskiej, z rozwoju gospodarczego. W Polsce jest dużo inwestycji, korporacji. Zagraniczne firmy chcą tu inwestować - mówi Zuzanna.

Dopytuję czy są dumne ze swojego obywatelstwa. - Nie wstydzimy się powiedzieć, że jesteśmy z Polski. Myślę, że zaciera się zły stereotyp Polaka. Kiedyś mylono nas z Rosjanami. A teraz to my jesteśmy zachodem - podkreśla.

Reklama

Reklama

Reklama