Reklama

Reklama

Więcej mandatów niż pouczeń. Straż miejska z antymaseczkowcami nie dyskutuje

Mandaty za brak maseczki wystawiane przez policję nie dziwią już nikogo. Interia sprawdza jak z egzekwowaniem nakazu zasłaniania ust i nosa radzą sobie strażnicy miejscy i funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei. - Jest nas mniej niż policjantów, ale walczymy z pandemią zaciekle. Tych, którzy rokują, pouczamy. Dla zatwardziałych anytymaseczkowców litości jednak nie ma - mówi Interii Joanna Wojtach, rzeczniczka prasowa szczecińskiej Straży Miejskiej.

Dzisiejsze dane o nowych zakażeniach koronawirusem nie pozostawiają złudzeń. Piata fala nie odpuszcza. A razem z nią ci, którzy mają dbać o przestrzeganie przez społeczeństwo obostrzeń sanitarnych.

Wysłaliśmy zapytania do dziesięciu jednostek straży miejskich. Przedstawiciele pięciu z nich opowiadają Interii jak wyglądają ich działania w związku z pandemiczną rzeczywistością.

Reklama

Poznań i Szczecin. "Setki mandatów. Więcej niż pouczeń"

W ubiegłym roku funkcjonariusze z Wielkopolski z powodu obowiązku noszenia maseczek interweniowali ponad tysiąc razy.

- W 2021 roku strażnicy za brak maseczek ukarali 846 osób, 162 osoby pouczyli, a 35 spraw skierowali do sądu. Nasilenie kontroli odnotowaliśmy jesienią wraz z rosnącą liczbą przypadków zachorowań na COVID-19 - mówi Interii Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej Miasta Poznania.

Pełne ręce roboty mieli również funkcjonariusze ze Szczecina. Tylko od września 2021 roku funkcjonariusze tamtejszej Straży Miejskiej przeprowadzili 9 332 interwencje, wymierzając 672 mandaty za brak zasłoniętych ust i nosa. To dane dotyczące działania samych strażników. Do tego, na mocy zarządzeń poszczególnych wojewodów, dochodzą mandaty, które straż miejska wystawia w czasie wspólnych działań z policją.

- Statystyka byłaby jeszcze wyższa, gdyby nasze środki i siły były większe. Szczecin ma ponad 400 tys. mieszkańców, a my jesteśmy najmniejszą strażą miejską spośród miast metropolitalnych. Mamy zaledwie 140 pracowników i funkcjonariuszy, z czego 120 w służbie czynnej, do tego delegowania do różnych zadań, bo jest i referat profilaktyki, i referat wykroczeń, i dział kontroli i analiz, czyli de facto zaledwie połowa pracuje przy działaniach patrolowo-interwencyjnych w terenie - mówi Interii Joanna Wojtach, rzeczniczka prasowa szczecińskiej Straży Miejskiej.

Wojtach podkreśla zaangażowanie samego społeczeństwa w walkę z nieprzestrzeganiem obostrzeń covidowych.

- Z tych ponad 9 tys. interwencji, 1 712 to kontrole zgłaszane przez samych mieszkańców, zaniepokojonych łamaniem prawa. Wielu ludziom nieprzestrzeganie obostrzeń naprawdę bardzo przeszkadza. Cenimy takie zgłoszenia, bo siłą rzeczy nie możemy być wszędzie - przyznaje Joanna Wojtach.

Białystok, Lublin. "Pomoc, ale i karanie"

Zdecydowanie więcej mandatów niż pouczeń zastosowali w ubiegłym roku także strażnicy miejscy z Lublina czy Białegostoku.

- Oczywiście nie w każdej sytuacji istnieje podstawa do nałożenia mandatu karnego, niemniej jednak Straż Miejska Miasta Lublin prowadzi szeroko zakrojone działania w tym zakresie. Od 2021 roku funkcjonariusze w związku z naruszeniem obowiązku zasłaniania nosa i ust nałożyli 233 mandaty karne oraz pouczyli 48 sprawców wykroczeń. W związku z odmową przyjęcia mandatu skierowaliśmy 17 wniosków o ukaranie - wylicza Jacek Kucharczyk, Komendant Straży Miejskiej w Lublinie.

W Białymstoku wobec osób niestosujących się do zasad reżimu sanitarnego nałożono 397 mandatów.

- Wobec 53 osób zastosowaliśmy środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia oraz skierowaliśmy 38 wniosków o ukaranie do sądu. Od początku bieżącego roku, od 1 stycznia do dziś, strażnicy nałożyli kolejne 32 mandaty karne, a  9 osób zostało pouczonych - informuje Interię Marta Rybnik ze Straży Miejskiej w Białymstoku.

Obie jednostki wyliczają, że prócz działań związanych z przestrzeganiem nakazu zasłaniania ust i nosa wykonują także szereg innych czynności jak pomoc w dotarciu osób starszych, niepełnosprawnych i bezdomnych na szczepienie przeciwko COVID-19 czy rozdawanie maseczek ochronnych.

"Nad bezczelnymi antymaseczkowcami litości nie mamy"

Zgodnie z przepisami mandat za brak maseczki może wynosić od 20 do 500 złInteria pisała o tym, że policji zdarza się sięgać po najniższy wymiar kary, co nie powoduje, że przeciwnik zasłaniania ust i nosa następnym razem sięgnie po maseczkę.

Jak do sprawy kwoty nakładanego mandatu podchodzą funkcjonariusze straży miejskich?

- Wszystko zależy od postawy osoby, na którą nakłada się mandat karny - przyznaje Joanna Wojtach ze szczecińskiej Straży Miejskiej. - W sytuacjach, które wymagały naprawdę twardego zdyscyplinowania, nakładaliśmy wysokie mandaty, nawet te po 500 zł. Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek nałożyli mandat w wysokości 20 zł.

I dodaje: - Ale podkreślmy, że nie chodzi nam o skok na kasę, bo gdybyśmy chcieli to wszystkie działania mogłyby się zakończyć mandatem, bo podstawa prawna jest, więc i reakcja mogłaby być. Trzeba być człowiekiem. Jeżeli ktoś pokazuje, że ma maseczkę, ale w pośpiechu, w ferworze zajęć jej nie założył, przeprasza i już ją zakłada, to nie ma sensu karać takiej osoby, bo wiemy, że zrobiła to incydentalnie. Przede wszystkim chodzi nam o to, żeby przekonać tych nieprzekonanych, że ten mały dodatek do osobistego zabezpieczenia się w postaci maski, to jest naprawdę niewiele, żeby zadbać o siebie i być odpowiedzialnym wobec innych. Ale jeśli ktoś złośliwie, zatwardziale ust nie zasłania, takim osobom mówimy stanowcze "nie" - wyjaśnia rzeczniczka szczecińskiej formacji.



Przyznaje, że dla tych, którzy wchodzą ze strażnikami w dyskusję o sensie noszenia maseczek, litości nie ma.

- Mieliśmy interwencję, która zamieniła się w happening i próbę zrobienia jakiegoś show przez obywatelkę przeciwną noszeniu maseczki. Skończyło się to odwiezieniem kobiety na komisariat policji i skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie, z kumulacją podstaw prawnych, bo doszło tam do kilku czynów zabronionych, między innymi do czynnej napaści na strażnika - opowiada Joanna Wojtach.

We Wrocławiu Straż Miejska najczęściej sięga po kary "ze średniej półki kwotowej". Wystawiony przez strażników mandat zazwyczaj opiewa na 100 zł.

- Często wystarczy samo zwrócenie uwagi lub pouczenie, ale przy osobach kwestionujących zasadność noszenia maseczki wystawiamy mandaty. W 2021 roku nałożyliśmy ich 256 na kwotę prawie 25 tys. zł. 224 razy pouczyliśmy tych, którzy o maseczce zapomnieli, kilka tysięcy razy zwróciliśmy słownie uwagę, bez spisywania danych osobowych - informuje Waldemar Forysiak z wrocławskiej Straży Miejskiej.

Straż Ochrony Kolei. "Upomnienie tylko w ostateczności. Mandat ma spełniać cele wychowawcze"

Prawo do wystawiania mandatów i pouczeń wobec nieprzestrzegających nakazów związanych z pandemią ma także Straż Ochrony Kolei.

Jak informuje Interię jej rzecznik, Sylwester Wesołowski, do końca listopada funkcjonariusze SOK nałożyli 702 grzywny w drodze mandatów karnych za wykroczenia określone w art. 116 par. 1 i 2 kodeksu wykroczeń, na  kwotę ponad 40 tys. zł. W ostatnim miesiącu roku 2021 nastąpił ich lawinowy wzrost, bo na 31 grudnia liczba nałożonych mandatów karnych na osoby, które nie stosowały się do nakazów i zakazów wydanych w związku z walką z pandemią wzrosła dwukrotnie i wynosiła już 1539.

Być może nie bez znaczenia pozostaje pismo, jakie na początku grudnia Komenda Główna Straży Ochrony Kolei rozesłała do Komend Regionalnych SOK dotyczące sankcji za nieprzestrzeganie obowiązku zasłaniania ust i nosa na obszarze kolejowym. Uwrażliwiała w nim sokistów, by stosowane przez nich kary były adekwatne do wagi popełnianych wykroczeń i skutecznie przyczyniały się do ograniczenia łamania prawa.

"Stosowanie przez funkcjonariuszy SOK pouczeń w stosunku do sprawców wykroczeń, którzy niestosując się do obowiązku zasłaniania ust i nosa, w pośredni sposób narażają życie i zdrowie innych osób, nie zawsze stanowić będzie właściwy, adekwatny i zgodny z obowiązującymi przepisami sposób reakcji karnej na popełnione wykroczenie" - czytamy w piśmie Komendy Głównej Straży Ochrony Kolei.

Podobne uwagi kierownictwo odnosi do wysokości grzywien nakładanych przez funkcjonariuszy SOK w drodze mandatów karnych.

"Należy podkreślić, że wymierzanie przez funkcjonariuszy SOK grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych w dolnych granicach ich wymiaru, tj. 20 - 30 zł, może być uznane za postępowanie właściwe tylko w wyjątkowych sytuacjach przy spełnieniu powyższych przesłanek (opisanych w dokumencie - przyp. red.)" - informuje Komenda Główna SOK.

I dodaje, że nieadekwatna do wagi popełnionego wykroczenia reakcja funkcjonariusza SOK, wyrażająca się w pouczeniu lub zbyt niskiej grzywnie może powodować poczucie bezkarności i zachęcać do dalszego popełniania wykroczeń. Komendantom Regionalnym zalecono zintensyfikowanie nadzoru nad rodzajami  środków stosowanych przez podległych funkcjonariuszy SOK wobec sprawców wykroczeń.

"Szczególnie wnikliwym nadzorem należy objąć interwencje funkcjonariuszy SOK wobec niestosujących się do obowiązku zasłaniania ust i nosa" - czytamy.

Jak widać, poskutkowało.

- Średnia wartość nakładanych grzywien oscyluje w granicach 60 zł, natomiast indywidualne kwoty są znacznie zróżnicowane, w zależności od oceny sytuacji przez funkcjonariusza oraz okoliczności czynu - tłumaczy dyplomatycznie Sylwester Wesołowski z Komendy Głównej Straży Ochrony Kolei.

I dodaje: - W przypadku wykroczeń określonych w art. 116 par. 1 i 2 kodeksu wykroczeń generalnie mandat karny w wysokości 20 zł nie spełnia celów zapobiegawczych i wychowawczych wobec osoby ukaranej, co staramy się na bieżąco przekazywać funkcjonariuszom. Niemniej jednak okoliczności każdej interwencji ocenia samodzielnie funkcjonariusz SOK, a ostateczny wymiar kary grzywny nakładanej w drodze mandatu karnego zależy tylko od jego decyzji - zapewnia.

"Smuci nas, że wątpiących w istnienie pandemii jest coraz więcej"

Wszyscy pytani potwierdzają, że kolejne rekordy piątej fali nie pozwalają im odpuszczać w walce o przestrzeganie przez społeczeństwo obostrzeń covidowych.

- W odpowiedzi na rosnącą liczbę zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 Straż Miejska w Białymstoku prowadzi wzmożone kontrole w środkach transportu zbiorowego, w galeriach i innych obiektach handlowych - zapewnia Marta Rybnik z białostockiej Straży Miejskiej.

- Nasze działania będą kontynuowane, a nasilenia kontroli należy się spodziewać wraz ze wzrostem zakażeń - dodaje Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej Miasta Poznania.

- Interweniujemy i interweniować będziemy. Jednocześnie smuci nas to, że mimo codziennych danych, wątpiących w istnienie epidemii jest coraz więcej. Niestety mają spore wsparcie, co nie pomaga nam w pracy. Nie jest miło interweniować, kiedy słyszymy herezje i wyzwiska - przyznaje Joanna Wojtach, rzecznik prasowy szczecińskiej Straży Miejskiej.

***
Już po publikacji tekstu danymi dotyczącymi swojej pracy podzieliła się z nami krakowska Straż Miejska. Rzecznik prasowy formacji, Marek Anioł, informuje o 7 027 ujawnionych wykroczeniach. 

- Nałożyliśmy 3 035 mandatów karnych na kwotę 208 845 złotych, pouczyliśmy  3 667 osób i skierowaliśmy 326 wniosków o ukaranie - mówi Marek Anioł. 

I dodaje: - Mimo, iż rośnie liczba zakażeń, nie obserwujemy wzrostu popełnianych wykroczeń. W związku z tym strażnicy miejscy prowadzą kontrole na dotychczasowych zasadach. 

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy