Reklama

Reklama

Samotni rodzice idą na wojnę z Polskim Ładem. "Nie faworyzujcie małżeństw kosztem naszych dzieci"

Samotni rodzice kontra Polski Ład. - PiS znowu pluje nam w twarz, twierdząc, że nic nam się nie należy. Nie wpisujemy się w katolicki model rodziny, więc można okradać nas i nasze dzieci - grzmią samotni rodzice i zapowiadają walkę o powrót do wspólnego rozliczania się z dziećmi. - Nie ma powodów, żeby wspierać finansowo rodziców samotnych, jeżeli mają bardzo wysokie dochody. To nie jest naszym celem - mówi Interii minister Barbara Socha.

Do tej pory samotni rodzice mogli skorzystać z preferencyjnej formy opodatkowania, wybierając w formularzu PIT przeznaczoną dla nich "kratkę". Wybranie sposobu przewidzianego dla osób samotnie wychowujących dzieci powodowało, że płacili niższy podatek. Ulgi dla samotnych rodziców wahały się od 1100 zł do nawet 12 000 zł. Polski Ład likwiduje jednak tę możliwość. Zamiast niej autorzy rządowego planu mają inny pomysł.

Polski Ład przyniesie zmiany

- Wprowadzamy zmianę, która polega na tym, że zastępujemy wspólne opodatkowanie z dzieckiem, w którym im kto ma większe dochody, tym miał większe korzyści, pewną stałą kwotą nowej ulgi, niezależną od ulg na dzieci, które obowiązują i dotyczą wszystkich rodziców, a mianowicie kwotą 1500 zł - mówi minister Barbara Socha z Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej.

Reklama

I to staje się osią sporu samotnych rodziców z rządem. 

- Możliwość rozliczania z dziećmi wprowadzono dwie i pół dekady temu, aby zapobiec dyskryminacji niepełnych rodzin względem pełnych. Dziś rząd PiS wraca do dyskryminacji słabych. W dobie kryzysu demograficznego samotni rodzice dostają wielkiego kopa - mówi Interii Agata Borkowska, która razem z setkami innych samotnych rodziców, rusza do boju o, jak twierdzi, sprawiedliwe traktowanie. 

Ubóstwo dotyka ich najmocniej, a rząd ich nie widzi - czytaj w serwisie Biznes

Samotni rodzice o Polskim Ładzie: "Dla nas to nie pomoc tylko cios"

- To co PiS reklamuje jako ukłon w stronę samodzielnych rodziców, okazuje się gwoździem do naszej trumny. Tylko dlatego, że nie wpisujemy się w forsowany trend prawdziwej polskiej rodziny - mówi Agata Borkowska.

Borkowska jest samodzielną mamą od trzech lat. Kilka dni temu siada przy komputerze i pisze na facebookowej grupie dla samotnych matek post:

"Nie wiem, czy wiecie i słyszałyście, ale w Nowym Ładzie PiS odebrał nam możliwość rozliczania się z dzieckiem, mimo że małżeństwa nadal mogą rozliczać się razem. PiS chce wyrwać samotnym rodzicom 2,8 mld złotych. To już oficjalne, że samotni rodzice są grupą najwięcej tracącą na Nowym Ładzie. Jeśli zarabiacie powyżej 3 250 brutto miesięcznie, będziecie stratne. Jeśli blisko wam do średniej krajowej, stracicie 3600 zł rocznie" - czytamy.

Kobieta wylicza, ile rocznie dostaliby samodzielni rodzice, gdyby mogli rozliczyć się z dzieckiem, a ile zyskają rozliczający się wspólnie małżonkowie, w przypadku gdy jedno z nich nie pracuje.  

- Przykład? W 2021 roku bezdzietne małżeństwo, gdzie mąż zarabia średnią krajową i utrzymuje żonę oraz samotna matka, zarabiająca tą samą średnią krajową mogli liczyć na 1100 zł ulgi. W Nowym Ładzie finansowa korzyść takiego małżeństwa wyniesie 5100 zł, a my samotne matki dostaniemy wspomniane 1500 zł. Dla samodzielnego rodzica, zdanego często tylko na siebie, bo o ściągalności alimentów w tym kraju wolę nawet nie mówić, taka różnica to ogromna kwota - tłumaczy autorka postu wzywającego samotnych rodziców do walki.  



Samodzielni rodzice nie mogą pogodzić się z tym, że im zabrano możliwość wspólnego rozliczania się, ale milionom małżeństw zostawiono.

- Dochodzimy do kuriozalnej sytuacji, gdzie mąż dostanie ulgę na dorosłą żonę, która może się sama utrzymać, na przykład bezdzietne małżeństwo lub z dorosłymi dziećmi, lub choćby żonę, która została w domu, by wychować dzieci, a na dziecko, które nie może samo na siebie zarobić samotny rodzic ulgi nie dostanie - tłumaczy Borkowska.

Polski Ład? "Żebyśmy jako samotni rodzice nie mieli zbyt dobrze"

Wywrócenie do góry nogami dotychczasowego sposobu rozliczania się samotnych rodziców, opartego na dwukrotności podatku liczonego od połowy dochodów nastąpiło we wrześniu, kiedy to na posiedzeniu sejmowej komisji finansów publicznych posłanka Dominika Chorosińska zwróciła uwagę, że Polski Ład będzie faworyzował samotne matki i samotnych ojców względem tych pozostających w małżeństwie. Posłanka zaproponowała likwidację tej zasady. Komisja propozycję przyjęła i wprowadziła odpowiednią zmianę do projektu nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.

- To co się stało jest kompletnie dla nas niezrozumiałe, ale na łopatki rozkłada nas argumentacja pani poseł - aktorki, matki sześciorga dzieci - która przekonywała, że takie rozwiązania przyczynią się do... spadku rozwodów - mówi Agata Borkowska. - Krew nas zalewa, że orędowniczką tej zmiany jest pani poseł, która zaledwie kilka lat temu była znana nie tylko ze swoich ról, a z tego, że zdradzała męża i przyprowadziła do domu dziecko kochanka na wychowanie. Jest pełno artykułów na ten temat, gdzie pani poseł sama to wszystko przyznaje. Czy taka osoba ma prawo wygłaszać sądy kto jest a kto nie jest "prawdziwą" czy "normalną" rodziną?

Posłance wtórował przedstawiciel Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej Mateusz Łakomy. Wyjaśnił bowiem, że intencją likwidacji podatkowej preferencji dla samotnie wychowujących dzieci jest "zahamowanie negatywnego zjawiska polegającego na tym, że dla osób najlepiej zarabiających korzystne jest aktualnie niezawieranie związku małżeńskiego lub dokonywanie rozwodów dla celów podatkowych".

- To jest chore! Zna pani kogoś, kto zdecydował się na codzienne trudy bycia samodzielnym rodzicem, boksowania się z rzeczywistością w pojedynkę tylko dla tego, żeby dostać większą ulgę podatkową? Bo ja nie. Mimo że ulga może wynieść kila tysięcy złotych rocznie, a przy bardzo wysokich dochodach do 20 tys. rocznie, to nie są pieniądze, aby przez nie rozbijać małżeństwo. Dodajmy do tego, że były kontrole i osoby, które zerwałyby związek jedynie na papierze podlegają wysokim karom. Czy odpowiedzialność zbiorowa grupy liczącej 800 tys. osób wobec kilku przypadków jest w ogóle legalna i zgodna z Konstytucją? - zastanawia się Agata Borkowska.

Samotne matki podkreślają, że jest im przykro, bo nikt nie patrzy na ich życiowe dramaty, ale wrzuca do jednego worka z tymi, którzy nie biorą ślubu albo rozwodzą się z powodów ekonomicznych.

- Znam mnóstwo kobiet, które uciekły od przemocowych partnerów, latami walczą z nimi o jakiekolwiek alimenty i stają na głowie, łapiąc po kilka etatów, żeby samodzielnie utrzymać swoje dzieci. Znam wdowy i wdowców. Znam osoby porzucone przez partnerów, którym zamarzyło się nowe życie - mówi Agata Borkowska. - Musimy na co dzień robić dwa razy tyle co ludzie w związku, a jednak im się należy ulga, a dla nas to za dużo i za dobrze - dodaje kobieta.

Eksperci o Polskim Ładzie: Bez zmian zyskaliby więcej

Nowe przepisy przeanalizowało Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA. Na potrzeby Senatu przygotowało "Ekspertyzę dotycząca redystrybucyjnych konsekwencji zmian regulacji podatkowych w ramach pakietu "Polski Ład" przyjętych przez Sejm dnia 1 października 2021 r."

- Czy samodzielni rodzice zyskają na Polskim Ładzie? Ci o niskich i przeciętnych dochodach zyskają więcej niż osoby bez dzieci. Czy zyskaliby bardziej, gdyby nie zamieniono wspólnego rozliczenia na ulgę? Zdecydowanie tak. Gdyby mogli rozliczać się jak dawniej, otrzymaliby więcej i to od niskiego pułapu dochodów - mówi Michał Myck, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA.

- I to właśnie boli nas najbardziej, bo uważamy, że ta zmiana po prostu w nas uderza - mówi Agata Borkowska.

Wyliczenia Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA nie pozostawiają wątpliwości.

- Przy dochodach powyżej 4 050 zł brutto miesięcznie samodzielni rodzice skorzystają na reformie mniej niż małżonkowie, w przypadku których utrzymano możliwość wspólnego rozliczenia. Ci z dochodami powyżej 9 130 zł na zmianach stracą - wyjaśnia Michał Myck, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA. - Przy dochodach powyżej 15 040 zł brutto portfel samotnych rodziców uszczupli się o więcej niż 1 000 zł miesięcznie. W przypadku małżeństwa przy poziomie dochodów w okolicach 15 tys. miesięcznie reforma będzie właściwie neutralna, a wyższe obciążenia podatkowe małżeństwa odczują dopiero przy znacznie wyższych dochodach. Wśród osób o relatywnie wysokich zarobkach wprowadzane rozwiązania są najgorsze właśnie dla rodziców samodzielnie wychowujących dzieci - tłumaczy analityk.

Minister Socha tłumaczy Interii, że to celowy zabieg.

- Naszą intencją nie jest wspieranie tych, którzy dużo zarabiają. Do tej pory na wspólnym opodatkowaniu się z dziećmi relatywnie duże korzyści osiągali ci, którzy mieli ogromne dochody, bo wtedy była korzyść nie tylko z kwoty wolnej od podatku, która na dziś jest jeszcze kwotą niską, ale przede wszystkim te korzyści zaczynały się w momencie wejścia w drugi próg podatkowy. I to jest sprzeczne z konstytucyjną zasadą wspierania samotnych rodziców jako rodzin w trudnej sytuacji, bo akurat ich korzyści ze wspólnego opodatkowania były niewielkie - mówi minister Barbara Socha.

- To dlaczego rząd pozostawia możliwość wspólnego rozliczania małżeństwom? Dla nas to jasny przekaz. Parafrazując słowa Barbary Soch: rząd nie widzi powodów by nie wspierać dalej finansowo pełnych rodzin, nawet jeśli osiągają bardzo wysokie dochody, a ich ulga może wynieść do 23 tysięcy rocznie. Tu problemu nie ma a ulga podatkowa dla nich zostaje. I mówimy tu o ośmiu milionach rodzin, które dalej mają ulgę i o jedynie 800 tysiącach samotnych rodziców, którzy najwyraźniej są solą w oku rządu, więc należy im wszystko zabrać - tłumaczy Agata Borkowska.

- Zmiana systemu podatkowego dotyczy wszystkich i generalnie sens zmiany, którą wprowadzamy w ramach Polskiego Ładu jest to, żeby zlikwidować czy ograniczyć w Polsce klin podatkowy i fakt, że do tej pory mamy sytuację, że im kto ma większe dochody, tym relatywnie płaci niższe podatki - tłumaczy minister Socha.

- Czyli klasycznie najbardziej dostaną ci, którzy ciężko pracują. To są nasze pieniądze, my je zarabiamy, nie wyciągamy dłoni po żadne zasiłki, bo pracując i tak przekraczamy wszelkie kryteria. Tylko czemu minister Socha uważa, że dla małżeństw to nie jest sprzeczne z Konstytucją, a jest sprzeczne akurat w przypadku samotnych rodziców. Pani minister - poproszę o konkretny przepis, który wskazuje, że należy dyskryminować niepełne rodziny na rzecz pełnych. Tak, powiedzmy to głośno - mamy tu jawną dyskryminację ze względu na stan cywilny co akurat naprawdę jest niezgodne z Konstytucją - mówi Agata Borkowska.

"Nie damy się tej dyskryminacji"

W najbliższych dniach ustawom Polskiego Ładu przyjrzy się Senat. Dla samotnych rodziców to ostatnia deska ratunku.

- Będziemy pisać gdzie się da. Do posłów PiS i opozycji, premiera, prezydenta, rzecznika praw obywatelskich, mamy już gotowe teksty do zagranicznej prasy. A jak w Polsce nie damy rady to i do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, bo to co się dzieje jest dyskryminacją ludzi ze względu na stan cywilny - mówi Agata Borkowska.  

Samotni rodzice tłumaczą, że domagają się wyboru: przywrócenia możliwości rozliczania się z dzieckiem lub do wyboru proponowanej ulgi w kwocie 1500 zł, dla rodziców zarabiających poniżej 3250 zł brutto, którzy przy wspólnym rozliczeniu nie mieli większej korzyści. Podkreślają, że proponowane zmiany kosztują ich wiele nerwów.

- Jesteśmy po prostu wściekli. Ale chyba każdy, komu by zabrano miesięczną pensję co rok, zareagowałby złością. Oburza nas fakt, że my i nasze dzieci jesteśmy traktowani jako obywatele najniżej kategorii, gdyż nie wpisujemy się w katolicki schemat rodziny uważany za jedyny akceptowalny w tym kraju. Czy jest w cywilizowanym świecie drugi kraj, który rzucałby kłody pod nogi samotnym rodzicom? - mówi Agata Borkowska.

Są jednak tacy, którzy na zmianach wprowadzanych przez Polski Ład skorzystają. Jedną z istotnych poprawek dołożonych na etapie prac sejmowych było rozszerzenie wsparcia finansowego rodzin z co najmniej czworgiem dzieci w formie ulgi podatkowej umożliwiającej odliczenie od dochodu kwoty 85 582 zł rocznie.

- Naprawdę jeszcze trochę i w tym kraju żyć będą mogły tylko małżeństwa z kilkorgiem dzieci. To idzie w złą stronę. Miałam już nawet raz sytuację, gdzie rzeczoznawca majątkowy, u którego chciałam wykonać wycenę domu zapytał mnie po co mi taki operat. Kiedy powiedziałam, że do sprawy rozwodowej, to odparł mi - ofierze wieloletniej przemocy domowej, że jest przeciwny rozwodom, że to niezgodne z wolą boża, że ludzie powinni się dogadać i że dlatego on dla rozwodników usług nie wykonuje - kwituje gorzko Agata Borkowska.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje