Reklama

Reklama

Handel bonami turystycznymi. "Na konto zwracamy 250 zł"

Dla wielu Polaków bony turystyczne to szansa na udane wakacje. Ale nie wszystkie bony zostaną wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem. Bo chociaż ich sprzedaż jest prawnie zabroniona, a za wymianę na gotówkę grozi kara, są i tacy, którzy usiłują to obejść. Interia dotarła do kobiety, która opisuje jak "zrealizować bon", by zarobić na nim 250 zł. Chociaż Departament Polskiego Bonu Turystycznego podkreśla, że "nie są to praktyki zgodne z przeznaczeniem bonu", okazuje się, że są i tacy, którzy bonem opłacają parking przy lotnisku albo robią zakupy w internetowym sklepie z zabawkami.

Im bliżej końca terminu ważności bonów turystycznych, tym na forach internetowych więcej zapytań: jak nie stracić bonu, nie jadąc na wakacje? Albo wprost: jak sprzedać bon? Zdarzają się też oferty "odkupienia" bonu. 

"Szukam chętnych dziewczyn, które nie zrealizowały i nie zrealizują z różnych przyczyn swojego bonu turystycznego dla dzieci. Mam pana, który takie bony u siebie w ośrodku realizuje i połowę zwraca na konto. Wszystko się odbywa uczciwie" - zapewnia autorka postu opublikowanego na jednej z facebookowych grup.

Handel bonami turystycznymi: "Nikt nikogo nie oszukuje, nie ma się czego obawiać"

Pytamy o szczegóły tej nietypowej oferty.

Reklama

"To nie są bony na sprzedaż" - zastrzega w rozmowie "pośredniczka". "To jest realizacja bonu w ośrodku, który ma normalnie podpisaną umowę z ZUS-em. Czyli tak jakby pani była na wakacjach, ale pani tam nie ma" - odpisuje na naszą wiadomość kobieta. 

Tłumaczy, że sama realizacja skomplikowana nie jest: wystarczy podać kod, a potem pin, wysyłany sms-em na numer telefonu. - Z każdego bonu połowa jest zwracana na konto. Przy dwójce dzieci dostanie pani 500 zł. Pieniądze są na pani koncie w parę minut, bo wysyłamy je "szybkim" przelewem. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby komuś pieniądze nie doszły. Zawsze pilnuję, żeby dochodziły i nigdy nic niepokojącego się nie wydarzyło - zapewnia "pośredniczka".

Kiedy dopytuję czy to legalne, otrzymuję odpowiedź: "Ludzie są głupi, bo sprzedają bony, a za to można mieć problem. U nas jest inaczej, bo pani nic nie sprzedaje, tylko bon u nas realizuje. A pieniądze, jakby ktoś dopytywał, odsyłamy pani w formie "zadatku zwrotnego". Zadatek zawsze zwraca się na konto, więc nie ma problemu. Przecież to jest pani osobisty bon, który będzie zrealizowany w ośrodku, gdzie takie bony są akceptowane" - tłumaczy kobieta.

W ostatniej wiadomości pisze: "Nikt nikogo nie oszukuje, nie ma się czego obawiać". 

Parking przy lotnisku vs. lalka trzy razy droższa niż w sklepie

Okazuje się, że "kreatywnych" metod na wykorzystanie bonów jest w sieci więcej. Można zapłacić nimi za parking przy lotnisku, niekoniecznie lecąc z dzieckiem. Jakim cudem? Jak słyszymy takim, że właściciel parkingu ma też "pensjonat gdzieś na Mazurach" i tam oficjalnie rozlicza bon. 

Tym, którzy nie planują gdziekolwiek się ruszać, internauci proponują skorzystanie z jednego ze sklepów internetowych, w którym można kupić zabawki, hulajnogi, gry planszowe czy słodycze.

Pytamy Polską Organizację Turystyczną czy w ramach bonu istnieje możliwość zakupów w internetowym sklepie. Odpowiedź nie pozostawia złudzeń. - Za pomocą bonu dokonuje się płatności za usługi hotelarskie lub imprezy turystyczne. Nie jest prawidłowe dokonywanie płatności w sklepie internetowym za zabawki lub usługi inne niż turystyczne, ponieważ jest to wykorzystanie bonu niezgodnie z jego przeznaczeniem - tłumaczy Elżbieta Wendeker, dyrektor Departamentu Polskiego Bonu Turystycznego.

Widniejący na stronie sklepu komunikat sprawia jednak odmienne wrażenie. Klienta wita informacja, że w sklepiku zapłaci właśnie bonem. 

Sklep działa online. Największą sztuką jest dodzwonienie się do niego.  

- Trzeba mieć dużo cierpliwości, dzwonią ludzie z całej Polski, bo nie wykorzystali bonu na podróże, a nie chcą żeby im przepadł. Dziewczyny mają mnóstwo roboty - słyszymy, dzwoniąc pod podane na stronie numery.

Jak to możliwe, że za bon można tu kupić czekoladę czy lalkę? - Nasz obiekt jest parkiem rozrywki, mamy restaurację, w której też można płacić bonami, wejścia całodniowe, warsztaty, półkolonie. Sklep funkcjonuje w ramach parku rozrywki, więc to jest w 100 proc. legalne. Mało firm ma taką możliwość, ale my tak - informuje rozmówczyni.

Kontrowersje budzą także ceny. W niektórych przypadkach dwa, trzy razy wyższe niż normalnie.

- Że drogo? Cóż ja mogę pani powiedzieć, no ceny jak ceny. Różne są - ucina pracownica parku rozrywki. 

Ten sklep rodzicom udzielającym się na internetowych forach jest świetnie znany. - Ceny zbójeckie, ale sądząc po tym, jak ciężko się było dodzwonić, ruch duży. Wiedzą, że jak człowiek chce spieniężyć bon, to wyda każdą sumę, żeby "za darmo" dostać przynajmniej zabawkę. Bo jak bon ma przepaść, to lepiej kupić cokolwiek - pisze na forum jedna z matek.

Sprzedaż bonów jest nielegalna, konsekwencje mogą ponieść obie strony

O tym, że realizacja bonów niezgodnie z ich przeznaczeniem to ryzykowne zajęcie, przypomina prawnik.

- Zgodnie z treścią art. 39 ustawy o Polskim Bonie Turystycznym ten, kto to przyjmuje płatność za realizację bonu niezgodnie z przeznaczeniem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Zgodnie z ustawą, przeznaczeniem bonu jest dokonanie nim płatności za usługi hotelarskie lub imprezy turystyczne realizowane przez przedsiębiorcę turystycznego lub organizację pożytku publicznego na terytorium RP. Co więcej, świadczenie ma być realizowane na rzecz dziecka - podkreśla mec. Iwo Klisz z Kancelarii Klisz i Wspólnicy.

Adwokat tłumaczy, że zgodnie z powyższym, jeśli przedsiębiorca nie wykonał usługi hotelarskiej lub turystycznej, a mimo to przyjął bon, zgłosił do ZUS wniosek o jego rozliczenie i przyjął nienależne mu środki, to popełnia przestępstwo. - Będzie tak zarówno w sytuacji, kiedy nie doszło do realizacji jakiejkolwiek usługi, jak i wtedy, kiedy bon zostanie wykorzystany na zakup innego rodzaju usługi lub towaru, np. zabawek lub zapłacimy nim za usługi, które są w prawdzie turystyczne lub hotelowe, ale nie są realizowane na rzecz dziecka - podkreśla mecenas.

W ocenie prawnika konsekwencje może ponieść nie tylko przedsiębiorca, ale i ten, kto bon niewłaściwie wykorzystuje. - W końcu bez współdziałania takiej osoby nieuczciwemu hotelarzowi czy sprzedawcy nie udałoby się uzyskać i rozliczyć bonu - tłumaczy adwokat Iwo Klisz.

Polska Organizacja Turystyczna: Analizujemy informacje o nieprawidłowościach

O komentarz poprosiliśmy Polską Organizację Turystyczną. Elżbieta Wendeker, dyrektor Departamentu Polskiego Bonu Turystycznego, nie ma wątpliwości, że opisane praktyki nie mieszczą się w zakresie tego, do czego bon został powołany.

- Polski Bon Turystyczny ma pomóc rodzinom w opłaceniu wyjazdów związanych z wypoczynkiem dzieci. Bonem można zapłacić na przykład za pobyt w hotelu, pensjonacie czy w gospodarstwie agroturystycznym. Rodzice lub opiekunowie prawni opłacą nim także jednodniową wycieczkę bez noclegu, o ile obejmuje ona dwie usługi np. transport i zwiedzanie lub zorganizowany wypoczynek, np. wyjazd dziecka na kolonię, obóz czy zieloną szkołę - wymienia Elżbieta Wendeker.

Podkreśla, że w przypadku zgłoszeń dotyczących nieuczciwego wykorzystania bonu lub wykrycia takich incydentów, Polska Organizacja Turystyczna analizuje zgromadzone informacje o sprawie, a gdy uzna to za zasadne, kieruje zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do organów ścigania, celem niwelowania tych praktyk.

"Nie rozumiem jak można nie skorzystać z bonu"

Przedstawiciele Polskiej Organizacji Turystycznej podkreślają, że dzięki bonom turystycznym wiele dzieci pierwszy raz w życiu mogło wyjechać na wakacje. 

- Potwierdzają to badania przeprowadzone przez POT oraz wiele opinii osób z branży turystycznej - zaznacza dyrektor Elżbieta Wendeker. 

Marcin Różycki, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej dodaje: - Obserwujemy trzy grupy społeczne. Pierwsza to są ci, którzy nigdy nie byli i pierwszy raz gdziekolwiek wyjechali. Druga to ludzie, którzy mieli wyjechać za granicę, ale dzięki temu wsparciu, np. 1000 zł, jeśli mają dwoje dzieci, zrezygnowali z zagranicy i wybrali Polskę i ich pieniądze zostaną w naszym kraju. I trzecia grupa, która i tak poleci za granicę, ale potem wyjedzie w Polsce chociaż na weekend, bo szkoda im bonu nie wykorzystać. 

Co z czwartą, czyli tymi, którzy bonu nie wykorzystają? - Chciałbym wiedzieć dlaczego, bo nie rozumiem, jak można z tego nie skorzystać - mówi Różycki.

Na to pytanie odpowiada jedna z mam, która zainteresowała się ofertą "wykorzystania bonu za zwrot połowy ceny". - Nie skorzystam, bo mnie nie stać, żeby cokolwiek do bonu dołożyć, a przy tych cenach to 500 zł na wiele nie wystarczy. Poza tym bonem mogę opłacić noclegi, a gdzie paliwo albo bilety na pociąg? Albo lody czy gofry? Wiadomo, jak wygląda wyjazd z dzieckiem. Zdaje sobie sprawę, że taki sposób z rzekomym wykorzystaniem bonu i oddaniem połowy jego wartości jest nieuczciwy, ale nie chcę, żeby bon nam przepadł. Jestem w takiej sytuacji życiowej, że nawet 250 zł to zastrzyk gotówki, który się przyda - wyjaśnia kobieta.

Nie wszyscy rozumieją taką argumentację. - Trudna sytuacja życiowa nie usprawiedliwia kombinatorstwa. Nie ma obowiązku wykorzystania bonu. Za to jest obowiązek bycia uczciwym - ocenia inna matka.   

POT: na konta przedsiębiorców wpłynęło już 2,3 mld zł

Koszt programu Polski Bon Turystyczny to 4 mld zł. Do tej pory na konta przedsiębiorców turystycznych wpłynęło z tytułu bonów ponad 2,3 mld zł. Wciąż nieaktywnych pozostaje około 900 tys. wygenerowanych bonów, 600 tys. aktywowanych nie została wykorzystana, a około 800 tys. wykorzystano tylko częściowo. W całym kraju funkcjonuje ponad 28 tys. podmiotów, które obsługują bony turystyczne.

Rzecznik pomorskiego ZUS dodaje, że tylko na Pomorzu ponad 6 tys. przedsiębiorców i organizacji pożytku publicznego przyjęło do tej pory ponad 625 tys. płatności bonami. - Łączna wartość tych usług to ponad 422 mln zł. To drugi wynik po Małopolsce - informuje Krzysztof Cieszyński, regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa pomorskiego.

W województwie zachodniopomorskim do tej pory turyści płacący bonami zostawili w 5 tys. hoteli, pensjonatów i innych obiektów realizujących bony ponad 370 mln złotych.

- Aktualnie prowadzimy dodatkową akcję zachęcającą do pobrania i wykorzystania bonu do 30 września 2022 roku przez wszystkie te osoby, które jeszcze tego nie zrobiły lub wykorzystały przysługujące im bony tylko częściowo. Pojawiła się duża kampania w mediach ogólnopolskich, ale prowadzimy także działania kierowane do precyzyjnie określonych grup odbiorców, z konkretnych regionów, czyli tam, gdzie poziom aktywacji lub wykorzystania bonów jest najsłabszy - mówi Elżbieta Wendeker, dyrektor Departamentu Polskiego Bonu Turystycznego.

Wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej podsumowuje: - Myślę, że to jest jeden z najlepszych programów, jeśli chodzi o programy społeczne, które teraz funkcjonują, bo po pierwsze wspieramy rodzinę, po drugie branżę turystyczną, która naprawdę oberwała najbardziej podczas pandemii i ciągle obrywa przez wojnę. Dzięki bonowi te pieniądze, które jednocześnie wspierają rodzinę, wspierają też polskiego przedsiębiorcę, a na końcu trafią do budżetu państwa. Dla mnie to jest perpetuum mobile - podkreśla Marcin Różycki.

Irmina Brachacz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy