Reklama

Reklama

"Czy wypada się dobrze bawić w Polsce?". Zagraniczni turyści boją się wojny

Przedsiębiorcy z branży turystycznej przestraszeni inflacją i wojną apelują do rządowych organizacji o pilną promocję polskiej turystyki za granicą. - Wielu przedsiębiorców wczesną wiosną odbierało telefony z odwoływanymi rezerwacjami z Niemiec, Skandynawii czy Czech, bo były wielkie obawy o to, że wojna rozleje się na całą Europę. Dzisiaj widzimy, że nie ma takiego zagrożenia, ale turyści nie zawsze zdecydowali się na powrót. Jesteśmy krajem bezpiecznym i trzeba głośno o tym krzyczeć - mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecnie. Hotelarze pytają: Gdzie jest Polska Fundacja Narodowa? Co robi dla nas Polska Organizacja Turystyczna? Interia sprawdza w jaki sposób wywołane do tablicy podmioty przyciągają do Polski turystów.

Jak informowała Interia, analitycy rynku turystycznego szacują, że za tegoroczne wakacje w kraju trzeba zapłacić średnio o 30 proc. więcej niż w ubiegłym roku. To, w połączeniu z szalejącą inflacją sprawia, że co piąty Polak zamierza zrezygnować z urlopu.

- W ostatnich dniach trwają bardzo intensywne dyskusje na temat kondycji polskiej turystyki. Długi czerwcowy weekend pokazał, że jest zainteresowanie turystów polskim morzem, choć przedsiębiorcy zwracają uwagę na sporą niepewność i wiele rezerwacji robionych dosłownie "na ostatnią chwilę" - mówi Interii Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecnie.

Reklama

Mojsiuk podkreśla, że hotele i organizatorzy turystyczni wspólnie z samorządami robią wszystko, by przyciągnąć nad polskie morze jak najwięcej turystów. - Brakuje nam jednak zaangażowania jednostek centralnych. Jeden z przedsiębiorców zapytał nas: gdzie jest Polska Fundacja Narodowa? Jakie prowadzi działania poza granicami kraju, by przyciągać do nas turystów? Apelujemy do PFN o aktywniejsze promowanie polskiej turystyki zagranicą. Tego potrzebują przedsiębiorcy - podkreśla Hanna Mojsiuk. 

A my sprawdzamy jak powołane do promocji Polski instytucje i organizacje zachęcają obcokrajowców do spędzenia wakacji w naszym kraju.

Polska Organizacja Turystyczna: 14 ośrodków na całym świecie, kolejne trzy wkrótce

O tym, że generalnie przedsiębiorcy z branży turystycznej mogą być spokojni, przekonuje Marcin Różycki, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej.

- Ostatnie dane z Europejskiej Komisji ds. Podróży (ETC), która zbadała nastroje Europejczyków dotyczące planów podróżniczych w najbliższych sześciu miesiącach, wskazują, że około 87 proc. Polaków w tym roku pojedzie na wakacje - podkreśla w rozmowie z Interią Marcin Różycki.

Badanie przeprowadzono na początku maja 2022 roku na próbie 6005 osób, w tym 500 z Polski.

Na pytanie co z turystami z zagranicy, na których tak czeka polska branża turystyczna, odpowiada: - Robimy cały szereg rzeczy, które mają zachęcić obcokrajowców do odwiedzenia Polski. Mamy 14 ośrodków na całym świecie. Każdy z nich zna specyfikę danego kraju. Na przykład Azjaci są bardzo mocno zainteresowani Chopinem, oni przyjadą tam, gdzie mogą zwiedzić atrakcje związane z jego muzyką. Każdy kraj ma swoje koniki i na nie stawiamy. Ostatni nasz streaming w Chinach, który dotyczył wielkiej parady smoków w Krakowie, obejrzało na żywo 11 tys. widzów - mówi Marcin Różycki, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej.

Różycki podkreśla, że jeszcze w tym roku POT otwiera trzy kolejne ośrodki. Zaznacza, że chociaż promocja Polski trwa na całym świecie, organizacja największy nacisk kładzie na kraje sąsiednie. - Dlatego otwieramy ośrodki w Pradze czy Budapeszcie. I jeszcze w Izraelu, bo chociaż to nie po sąsiedzku, to ważny dla nas kierunek. Goście z Izraela przyjeżdżają do nas na długie okresy i nie ukrywam, zostawiają najwięcej pieniędzy - dodaje Marcin Różycki.

Zachodni turyści: Czy wypada dobrze się bawić w Polsce, kiedy są tu uchodźcy?

Eksperci przyznają, że zadania nie ułatwia tocząca się obok wojna.

- Potwierdza to moja ostatnia wizyta w Komisji Europejskiej. Kiedy wspominałem o naszej sytuacji związanej z uchodźcami i z wojną, często pojawiało się pytanie: czy można dobrze się bawić w Polsce, kiedy ta ma takie problemy z uchodźcami? Na każdym kroku tłumaczymy i podkreślamy, że u nas nic się nie dzieje, jest bezpiecznie. Traktujemy uchodźców jak przyjaciół, nie są w obozach, nie śpią na ulicach. Wszystko jest w porządku - mówi Marcin Różycki.

Setki pytań o to, czy na wschodzie nie słychać wystrzałów, otrzymali jeszcze przed majówką właściciele obiektów turystycznych działających na Roztoczu i w Bieszczadach. Jak podkreślają, dziś jest już pod tym względem zdecydowanie lepiej. - Nie mamy już telefonów, czy u nas spadają bomby. Jakkolwiek to nie zabrzmi, Polacy przyzwyczaili się do wojny toczącej się tuż obok - słyszę od właścicieli obiektów.  

Obcokrajowcy chyba jednak jeszcze nie. - Parę lat temu przyjeżdżało do nas małżeństwo z Włoch. Rok temu zatrzymała ich choroba, w tym roku napisali, że nie przylecą, bo na wschodzie wojna, a wschód to my - mówi Monika Kępka, właścicielka pensjonatu na Roztoczu.  

- Wielu przedsiębiorców wczesną wiosną odbierało telefony z odwoływanymi rezerwacjami z Niemiec, Skandynawii czy Czech, bo były wielkie obawy czy wojna nie rozleje się zaraz na całą Europę. Dzisiaj widzimy, że nie ma takiego zagrożenia, ale turyści nie zawsze zdecydowali się na powrót. Musimy szukać turystów zagranicą i przekonywać ich do tego, by przyjeżdżali na urlop nad polskie morze. Jesteśmy krajem bezpiecznym. Trzeba krzyczeć o tym głośno i powtarzać to na każdym kroku - mówi Hanna Mojsiuk z Północnej Izby Gospodarczej w Szczecnie.

Polska Organizacja Turystyczna odpowiada: - My to czynimy. I z radością muszę przyznać, że Komisja Europejska zobowiązała się, że już w przyszłym tygodniu na stronach Visit Europe będzie prowadzić wielką promocję wypoczynku w Polsce - zaznacza Marcin Różycki.

Na Pomorzu - nieźle, Roztocze wciąż na turystów czeka

Ostatnie dane Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego pokazują, że rezerwacje w polskich hotelach mają się całkiem dobrze. Tylko 9 proc. hoteli nie przekroczyło 30 proc. obłożenia. ¾ obiektów ma już 50 proc. rezerwacji.

Jak dane statystyczne przekładają się na rzeczywistość? W dużym hotelu w Dźwirzynie (woj. zachodniopomorskie), pytając o obłożenie słyszymy, że w pierwszej połowie lipca są już tylko pojedyncze wolne terminy, trochę lepiej jest w drugiej połowie miesiąca. Recepcjonistka radzi już rezerwować termin, bo pokoje szybko się wyprzedają. - Chyba, że interesuje panią sierpień. Sierpień jest, póki co, jeszcze dość luźny - dodaje pracownica hotelu.

Nie najgorzej mają się też mniejsze obiekty. - Mam wrażenie, że o tej porze roku mamy nawet więcej rezerwacji niż rok temu. Po 15 lipca jest sporo zajętych miejsc. Pojawiają się nowe rezerwacje. Goście z zagranicy? Jeden pan z Niemiec. Głównie Polacy z dziećmi z bonami turystycznymi - mówi Anna Mazur z Domu Wczasowego Oliwia w Kołobrzegu.

Zdecydowanie gorzej jest na Roztoczu.

- Od majówki niewiele się u nas poprawiło. Zazwyczaj pod koniec czerwca było naprawdę sporo rezerwacji. Do połowy sierpnia było już obłożenie. A na tę chwilę mamy osiem dostępnych domków letniskowych i jedną rezerwację na lipiec, na pięć dni. Drożyzna i inflacja dają się naszym gościom we znaki - mówi Barbara Fila z Domków Letniskowych na Wzgórzu w Hutkach koło Krasnobrodu.

Problem widzi też POT. - Na pewno wschodnia część Polski nie jest tak obłożona jak cała reszta i będę zachęcał cały czas do tego, żeby jednak zwrócić uwagę i odwiedzić Puszczę Białowieską, Krainę Lessowych Wąwozów czy Bieszczady. Wspaniałe miejsca, by odpocząć - mówi wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej.

Lepiej jest w większych ośrodkach.

- Lato dość wolno się zapełnia, ale coś drgnęło - mówi Joanna Kamińska z jednego z ośrodków wypoczynkowych w Bieszczadach. Przed majówką na 150 miejsc ośrodek miał zajętych 10. Kamińska podkreśla, że w porównaniu z tamtym czasem, widać progres. - Na razie mamy rezerwacji w granicach 50 proc. Na ten moment tylko Polacy - dodaje kierowniczka ośrodka.

Do apelu o mocną promocję polskiej turystki przez powołane do tego organizacje zdecydowanie się przyłącza. - Lokalnie też staramy się ściągnąć obcokrajowców. Toczą się rozmowy, żeby władze województwa Podkarpackiego wyszły z inicjatywą promocji terenu Bieszczad - mówi Joanna Kamińska.

Polska Fundacja Narodowa: Muzeum Ofiar Komunizmu i pomoc Ukrainie

Czas na wywoływaną do odpowiedzi przez Północną Izbę Gospodarczą Polską Fundację Narodową - organizację utworzoną przez 17 spółek Skarbu Państwa, której celem jest dbałość o wizerunek Polski "jako kraju otwartego, interesującego i przyjaznego dla turystów". 

Kiedy pytamy co robi PFN, żeby zagraniczni turyści chcieli spędzać wakacje w Polsce, Temistokles Brodowski z biura prasowego fundacji odpowiada, że apele przedsiębiorców skierowane są do instytucji i organizacji, które w celach statutowych posiadają misję promowania polskiej turystyki za granicą, a "Polska Fundacja Narodowa zajmuje się głównie upowszechnianiem polskiej historii oraz kultury i dziedzictwa narodowego". Jako przykład Brodowski wskazuje stworzenie w partnerstwie z rządami Litwy, Łotwy, Estonii i Węgier oraz partnerskich fundacji z USA Muzeum Ofiar Komunizmu w Waszyngtonie

- Obecnie, w związku z wojną na Ukrainie, Polska Fundacja Narodowa realizuje działania pomocowe i informacyjne. Jest to pomoc materialna, medyczna i żywnościowa, walka z dezinformacją w cyberprzestrzeni oraz mediach globalnych a także dokumentowanie aktów działań pomocowych, jako materiału kształtującego wizerunek Polski za granicą - mówi Temistokles Brodowski, wyliczając jako przykłady wspieranie hospicjów i ośrodków onkologicznych przyjmujące dzieci z Ukrainy czy dystrybucję za granicę materiałów dotyczących skali pomocy udzielanej przez Polaków uchodźcom z Ukrainy.

Marcin Różycki podkreśla, że to, co z jednej strony może odstraszać zagranicznych turystów, z drugiej może ich do przyjazdu do Polski zachęcić.

- Za granicą jest duże zainteresowanie tym, jak pomogliśmy uchodźcom. Zwłaszcza w krajach bliższych Polsce. Bo im dalej, tym ta informacja ciężej przechodzi i z tego trzeba sobie zdawać sprawę. Ale zapewniam, że cały czas komunikujemy, że ta nasza gościnność, to nie jest zryw związany z wojną, ale to jest nasza tradycja, tacy jesteśmy - podkreśla wiceprezes POT.

Polska Organizacja Turystyczna: W tym roku do 7 mln nie dobijemy, ale rynek się odbudowuje

Z danych GUS wynika, że w 2021 roku z turystycznych obiektów noclegowych skorzystało 22,2 mln turystów. Wśród osób przebywających w turystycznych obiektach noclegowych w 2021 r. 2,5 mln turystów to turyści zagraniczni. Najliczniej odwiedzali nas turyści z Niemiec (835,3 tys.), a następnie z Ukrainy (208,8 tys.) i Wielkiej Brytanii (132,9 tys.).

- Zdajemy sobie sprawę, że przed pandemią w 2019 roku ta liczba była trzy razy większa, bo wynosiła 7,4 mln, ale już teraz, w 2022 roku, w pierwszym kwartale mamy milion turystów z zagranicy. Rynek się odbudowuje i jestem święcie przekonany o tym, że w tym roku będzie to większa liczba niż w roku 2021 - zapewnia Marcin Różycki, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej.

I dodaje: - W tym roku do 7 mln nie dobijemy, aż takim optymistą nie jestem. Ale jesteśmy ludźmi stadnymi, nie tylko Polacy potrzebują odpoczywać. Po tym czasie zamknięcia, głód podróży jest ogromny - podsumowuje.

Hanna Mojsiuk dodaje: - Im więcej turystów z zagranicy, tym lepsza kondycja polskich przedsiębiorców. Turyści z zagranicy przyjeżdżając do Polski nie liczą się z kosztami aż tak bardzo jak nękani inflacją i kosztami rosnących stóp procentowych Polacy. Jest ogromne oczekiwanie, że frekwencja w hotelach, restauracjach i punktach handlowych turystów z zagranicy będzie wysoka - dodaje prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Irmina Brachacz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy