Reklama

Reklama

Gerard Bah: Polska szkoła boi się tematów tabu

Dlaczego o szykanowaniu i znęcaniu się psychicznym nad uczniami robi się głośno dopiero, kiedy wydarzy się tragedia - jak samobójcza śmierć nastoletniego Dominika z Bieżunia? Jak przeciwdziałać mowie nienawiści w szkole, aby uniknąć podobnego dramatu w przyszłości? O tym w rozmowie z Interią opowiada mł. insp. Gerard Bah, pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego ds. mniejszości narodowych i etnicznych.

Według definicji Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE przestępstwo z nienawiści to każde przestępstwo natury kryminalnej, którego ofiara dobierana jest ze względu na faktyczne lub domniemane powiązanie z określoną grupą. W praktyce oznacza to, że adresatem przestępstwa z nienawiści może być każda osoba np. o odmiennym kolorze skóry, pochodzeniu czy orientacji seksualnej.

Dariusz Jaroń, Interia: Jaka jest skala przestępstw popełnianych z nienawiści?

Mł. insp. Gerard Bah: Możemy mówić o dwóch poziomach zjawiska: danych oficjalnych i nieoficjalnych. Według statystyk policji i prokuratury rocznie prowadzonych jest około 900 postępowań. Niestety, ogromna liczba przestępstw z nienawiści z różnych powodów nie jest zgłaszana przez ofiary. Chyba nie przesadzę, jeżeli powiem, że tych zdarzeń jest co najmniej kilkaset procent więcej.

Reklama

- Weźmy dla przykładu studenta pochodzenia afrykańskiego. Codziennie słyszy obraźliwe słowa w swoim kierunku, które naruszają jego godność i w rozumieniu kodeksu karnego są przestępstwami z nienawiści. Przemnóżmy wyzwiska i zaczepki, które słyszy codziennie przez liczbę dni w roku i mamy skalę zjawiska wyłącznie z perspektywy tej jednej osoby.

Przestępstwa z nienawiści są nagłaśniane, kiedy dojdzie do tragedii. Kto zawinił w przypadku samobójczej śmierci prześladowanego przez rówieśników 14-letniego Dominika?

- Trudno jednoznacznie wskazać winnych tej ogromnej tragedii, ale wszyscy mogą czuć się po trochę odpowiedzialni za jego śmierć: począwszy od sprawców, którzy używali mowy nienawiści w stosunku do chłopca, poprzez nauczycieli, którzy tam pracowali. Być może zabrakło z ich strony zdecydowanej reakcji. Trzeba też wspomnieć o rodzicach, szczególnie uczniów przezywających Dominika, którzy nie przystosowali swoich dzieci do tego, że wokół nich są ludzie inni - inaczej myślący, noszący inne ubrania, inaczej funkcjonujący w środowisku - co wcale nie oznacza, że są gorsi.

Nauczyciele mogli nie zauważyć, że chłopiec jest regularnie szykanowany?

- Wielokrotnie zwracałem na to uwagę w swoich wystąpieniach i stwierdzam to z pełną odpowiedzialnością, że polska szkoła nie jest przygotowana do pracy z uczniami pod kątem praw człowieka i dyskryminacji. W podstawach programowych jest mnóstwo dobrych treści, niestety system edukacji nie przygotowuje nauczycieli do reagowania na przejawy dyskryminacji i ich rozpoznawania.

- Polska szkoła boi się poruszać tematy takie jak homofobia czy orientacja seksualna, uważając je za tabu. Dyrektorzy i nauczyciele boją się posądzenia o promowanie homoseksualizmu. Szkoły zapraszają mnie na pogadanki z uczniami o prawach człowieka. Słyszę przed spotkaniem z dziećmi: czy musi pan o orientacji seksualnej mówić? Muszę, bo to jedna z form dyskryminacji. Szacuje się, że ok 10-15 proc. osób ma inną orientację. Ci ludzie żyją wśród nas, są obecni także w szkołach.

Co zrobić, kiedy dziecko jest wyśmiewane, dyskryminowane w szkole tak jak Dominik. Zgłoszenie sprawy na policję to poważny krok, mało kto zgłosi na komendę, że uczniowie przezywają mu syna lub córkę. Szkoły też wolą uniknąć negatywnego rozgłosu...

- Pamiętajmy, że znęcanie się psychiczne to przestępstwo zapisane w kodeksie karnym. Reakcja musi być zdecydowana. Na pewno trzeba rozmawiać z rodzicami uczniów stosujących mowę nienawiści, wytłumaczyć, że takie zjawisko ma miejsce. Proszę ode mnie nie oczekiwać, że powiem, żeby nie zgłaszać tego typu spraw na policję. Wręcz przeciwnie. Idąc o krok dalej przypominam, że każdy obywatel, który ma wiedzę o popełnieniu przestępstwa, ma obowiązek ten fakt zgłosić.

- Zdarzenia, które przyczyniły się do śmierci Dominika, miały miejsce w szkole. Nie wyobrażam sobie, że dyrektor czy grono pedagogiczne w podobnym przypadku nie reaguje, a jeśli dochodzi do przestępstwa - nie zgłasza tego na policję. Niestety, to problem, z którym boryka się policja. Badania pokazują, że w szkołach jest sporo agresji i przemocy, ale niejednokrotnie brakuje reakcji. O wielu rzeczach dowiadujemy się od rodziców osób pokrzywdzonych albo jak dojdzie do tragedii i sprawa zostanie nagłośniona, tak jak w przypadku samobójstwa Dominika.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje