Reklama

Reklama

Bezkrólewie w Tajlandii

Tajlandia w żałobie po śmierci króla /Getty Images

Pogrążona w żałobie Tajlandia żegna króla Bhumibola Adulyadeja. Najdłużej panujący na świecie monarcha zmarł 13 października w szpitalu w Bangkoku. Miał 88 lat. O sytuacji w kraju po śmierci władcy i wzbudzającym kontrowersje następcy tronu rozmawiamy z dr Marią Ochwat, autorką książki "Systemy konstytucyjne Tajlandii, Malezji i Singapuru".

Dariusz Jaroń, Interia: Zacznijmy od wyjaśnienia, jaką rolę odgrywa król w systemie konstytucyjnym Tajlandii?

Dr Maria Ochwat, Wyższa Szkoła Bankowa w Chorzowie: Tajlandia jest monarchią konstytucyjną, dziedziczną. Monarcha jest głową państwa, a jednocześnie zarówno organem władzy ustawodawczej, jak i wykonawczej. Odgrywa on znaczącą rolę w systemie politycznym państwa, choć nierzadko podkreśla się, że "król nie rządzi, a panuje". W praktyce monarcha pełni przede wszystkim funkcje reprezentacyjne i ceremonialne, jednakże należy zauważyć, że jego władza w rzeczywistości znacznie wykracza poza to, co zostało określone w konstytucji.

Reklama

Co pani ma na myśli?

- Wystarczy przypomnieć wydarzenia z 1992 roku, kiedy to monarcha powierzył stanowisko premiera Anandowi Panyarchunowi, którego kandydatura nie cieszyła się poparciem większości parlamentarnej. Monarcha interweniował również w kwietniu 2006 roku w związku z podejrzeniem o sfałszowaniu wyników wyborów. W późniejszym okresie, kiedy na ulicach Bangkoku doszło do starć pomiędzy dwoma wrogimi obozami politycznymi, wezwał uczestników do natychmiastowego zaniechania walk i jak można przypuszczać - te natychmiast ustały. Można zatem śmiało stwierdzić, że monarcha jest ostatecznym arbitrem decyzji politycznych w sytuacjach kryzysowych, a tym samym podstawowym źródłem legitymizacji narodowej.

Król kreuje również politykę Tajlandii?

- Monarcha nie wyznacza polityki samodzielnie, raczej pomaga tworzyć plan działania państwa, zwłaszcza za sprawą swoich corocznych urodzinowych przemówień i aktywnie działa na rzecz rozwoju politycznego, w dużej mierze poprzez swoich pełnomocników. Pomaga także określić naturę rządów koalicyjnych, czuwa nad promowaniem określonych osób i komentuje życie polityczne.

Jak Tajlandczycy przyjmują władze monarchy?

- Dla społeczeństwa Tajlandii władza monarsza traktowana jest jako coś oczywistego i bezdyskusyjnego. Jest otoczony kultem, co oznacza, że w żaden sposób nie można go narażać na jakiekolwiek niebezpieczeństwo czy to poprzez oskarżenia, czy działania - jest nawet chroniony przed krytyką. Monarcha jest buddystą, ale jednocześnie gwarantem swobody religijnej, zwierzchnikiem sił zbrojnych, nadaje tytuły i przyznaje odznaczenia. Co więcej - ma on prawo odmówić podpisania danego projektu ustawy i przesłać go ponownie do parlamentu w celu ponownego przedyskutowania.

O zmarłym w ubiegłym tygodniu królu Tajlandii przeciętny czytelnik wie niewiele. Był najdłużej panującym monarchą na świecie, od niedawna wiemy też, że ma kontrowersyjnego syna. Kim właściwie był Bhumibol Adulyadej?

- Król zasiadał na tronie przez ponad 70 lat. Urodził się w Stanach Zjednoczonych. Był trzecim w kolejności dzieckiem i w związku z tym nie był typowany na przyszłego króla Tajlandii. Tron objął w wyniku tragicznego wydarzenia, a mianowicie po niespodziewanej i do dziś niejasnej śmierci swojego brata. Na tron wstąpił 9 czerwca 1946 roku. Był człowiekiem wykształconym, intelektualistą, artystą. Marzył o karierze saksofonisty, uwielbiał jazz i fotografię, studiował między innymi literaturę francuską i łacinę. Człowiek spokojny, zrównoważony, pogodny. Ojciec czwórki dzieci (trzech córek i syna), żonaty. Bardzo zaangażowany w pracę charytatywną - głównie na rzecz ekologii i ochrony środowiska, dzięki której zdobył powszechne uznanie.

- Przez cały okres jego rządów pozycja króla nie była kwestionowana ani podważana. Jego władza konstytucyjna, poza drobnymi poprawkami, na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci nie uległa zmianie. Społeczeństwo bardzo liczyło się z jego zdaniem. Władza i pozycja monarchy w Tajlandii wzrosła za jego panowania. Wcześniej, to jest między innymi po abdykacji króla Prajadhipoka, rządach króla Ananda Mahidola czy wreszcie okresie wpływów marszałka Phibuna Songkhrama, pozycja monarchy uległa wyraźnemu osłabieniu i ograniczyła się w zasadzie do pełnienia funkcji  ceremonialnych. Rządy premiera Thaksina Shinawatry (2001-2006) mocno uderzyły w pozycję monarchy, chociaż nie doprowadziły do zmiany systemu politycznego

Kto zostanie kolejnym królem Tajlandii?

- Problem sukcesji w Tajlandii został uregulowany w Prawie Palatynu z 1924 roku, zgodnie z którym po śmierci lub abdykacji monarchy, tron powinien przypaść najstarszemu synowi. Istnieje możliwość dokonania zmian w ustawie o sukcesji, ale jest to przywilej monarchy. Dopuszcza się również możliwość objęcia tronu przez potomka płci żeńskiej, jeśli monarcha nie posiada potomka płci męskiej lub ten z jakiś powodów nie może sprawować tej funkcji. Król Bhumibol miał czworo dzieci - trzy córki i syna. Tron dostanie zatem książę Maha Vajiralongkorn.

Zdjęcia tego dżentelmena obiegły w ostatnich dniach sieć. Nie wyglądał na nich jak typowy następca tronu...

-  O księciu wiadomo niewiele, ale jego kandydatura nie cieszy się w państwie szczególnym uznaniem. To 64-letni mężczyzna, trzykrotnie rozwiedziony, ojciec siedmiorga dzieci, posiadający wykształcenie wojskowe, jest w randze generała. Sporą część życia spędził spędził poza granicami Tajlandii. Paul M. Handley, autor, zakazanej w Tajlandii, biografii króla Bhumibola Adulyadeja pt. "Król nigdy się nie uśmiecha" określa księcia Mahę jako "człowieka samowolnego, skłonnego do przemocy, lubiącego szybkie samochody i podejrzane interesy". Przed kilku laty był bohaterem głośnego skandalu.

To znaczy?

- Portal WikiLeaks ujawnił bardzo osobiste - roznegliżowane - zdjęcia księcia i jego trzeciej żony Srirasmi w dość ekscentryczny sposób świętujących urodziny swojego psa. W mediach pojawiały się również wspomniane przez pana zdjęcia księcia w wytartych jeansach, mocno wydekoltowanych t-shirtach, prezentującego swoje okazałe tatuaże. Objęcie tronu przez księcia Mahę może być zapowiedzią poważnych zmian w państwie.

W jakim kierunku może podążyć Tajlandia po śmierci króla Bhumibola?

- Przez najbliższy rok w Tajlandii będzie obowiązywała żałoba narodowa, co oznacza, że zostaną odwołane wszystkie większe imprezy rozrywkowe. Tajlandia jest państwem wyjątkowo niestabilnym politycznie, od 1932 roku, a więc od chwili gdy Tajlandia przestała być monarchią absolutną, państwem rządzą na przemian władze wojskowe i cywilne. Od maja 2014 roku władzę w Tajlandii ponownie sprawuje wojsko, Tajlandii potrzebny jest monarcha światły, podobny osobowościowo do króla Bhumibola, dyplomata, a przy tym dobry strateg, mediator.

- Trudno w chwili obecnej jednoznacznie stwierdzić, jak ułoży się sytuacja w Tajlandii. Książę Maha, choć ponad czterdzieści lat temu został wyznaczony przez swojego ojca na następcę tronu, a przez kilka ostatnich lat pełnił funkcję jego zastępcy, po jego śmierci poprosił o trochę czasu, by mógł się do tej roli jak najlepiej przygotować. Później podano informację, że potrzebuje na to aż roku. Jeśli w ogóle wstąpi na tron, możliwych jest kilka scenariuszy.

- Według pierwszego scenariusza książę Maha porzuci dotychczasowy styl życia i będzie naśladował swojego ojca. Ten scenariusz wydaje mi się jednak mało prawdopodobny. Drugi scenariusz zakłada, że książę Maha stanie się takim "papierowym monarchą", marionetką, sterowaną przez wysokich przedstawicieli wojskowych i elity skupione wokół dworu, a sam będzie korzystał wyłącznie z uroków życia. Według trzeciego scenariusza książę Maha może stać się dyktatorem, niewykluczone, że twardym i bezwzględnym. Można także domniemywać, że tzw. "czerwone koszule" będą występować przeciwko nowemu królowi i wojsku, w dalszym ciągu domagając się powrotu do Tajlandii i polityki byłego premiera Thaksina Shinawatry. Niewątpliwie z obecnej sytuacji najbardziej korzysta wojsko, które konsekwentnie umacnia swoją pozycję.

Jak Tajlandia pożegna swojego władcę?

- Pogrzeby w Tajlandii są niezwykle uroczyste i wyglądają nieco inaczej niż na Zachodzie. Przede wszystkim trwają dłużej - zwykle siedem dni, a zdarza się, że znacznie więcej. Nie oznacza to jednak, że wszyscy żałobnicy muszą uczestniczyć w każdym etapie pogrzebu. W praktyce dalsi członkowie rodziny, znajomi przychodzą w ostatnim dniu, kiedy odbywa się kremacja. Ogromne znaczenie odgrywa symbolika. I tak - przykładowo - kremacja nie może odbyć się w piątek, bo w Tajlandii to dzień szczęścia. Zmarły leży na katafalku, jego ciało przykryte jest suknem, odsłonięta jest tylko głowa i prawa ręka.  Wokół zmarłego ustawia się kwiaty, także zdjęcie. Żałobnicy (ubrani na czarno, biało lub czarno-biało) przynoszą kadzidła i kwiaty lotosu.

- Kwiat lotosu w kulturze buddyjskiej to symbol czystości, uczciwości, przebudzenia duchowego i odrodzenia. Najważniejszy jest lotos koloru różowego, uważany za prawdziwy kolor Buddy. Ważna jest także kolorystyka - i tak, przykładowo - biały lotos oznacza przebudzenie. Zmarłemu wkłada się do ust monetę. Mnisi odprawiają modły i śpiewają. Rodzina zmarłego, w przerwach między modlitwami i śpiewami, ma obowiązek zapewnić uczestnikom posiłek. Ostatnim etapem jest procesja i kremacja. Prochy zmarłego mogą być następnie złożone w urnie w świątyni, zabrane przez bliskich do domu, albo rozrzucone w rzece czy też morzu.

- Można przypuszczać, że pogrzeb króla Bhumibola będzie niewątpliwie nawiązywał do tradycji buddyjskich, tajlandzkich. Trudno w tej chwili stwierdzić, jak długo będą trwały ceremonie pogrzebowe. Media pokazują tłumy płaczących żałobników, niektórzy ubrani są na różowo. Nie jest to jednak kolor żałobny. Jakiś czas temu astrolodzy uznali, że kolor różowy wyjątkowo dobrze oddziałuje na monarchę, dodaje mu energii i ma korzystny wpływ na jego zdrowie. Na ulicach można zatem było zaobserwować wielu obywateli ubranych na różowo.

***

Dr Maria Ochwat jest politologiem, specjalistką z zakresu sytuacji politycznej w Azji Południowo-Wschodniej. Mieszkała i studiowała w Tajlandii. Jest absolwentką Uniwersytetu Chualongkorn w Bangkoku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy