Reklama

Reklama

Prof. Staniszkis: Duda nie odważy się na odwet za odrzucenie referendum

Brak zgody Senatu na referendum konstytucyjne to kompromitacja Andrzeja Dudy. Oczywiście można by mówić pokrętnie, że to ratowało go przed kompromitacją, ale ludzie nie myślą tak subtelnie, tylko widzą, że dostał pstryczka w nos. I dostał - mówi w rozmowie z Interią socjolog prof. Jadwiga Staniszkis.

Aleksandra Gieracka, Interia: Referendum konstytucyjnego - flagowej inicjatywy prezydenta, która miała więcej krytyków niż zwolenników - nie będzie. Senat odrzucił wniosek. To wyjście z twarzą z kłopotliwej sytuacji czy kompromitacja prezydenta?

Prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog: - Moim zdaniem, to kompromitacja prezydenta. Nie wiem, kto układał pytania, ale one były tak wieloznaczne i rozwlekłe, że każda odpowiedź mogła być interpretowana na wiele sposobów. To był poroniony projekt w sensie jakości. Szczęśliwie widać, że powstaje pęknięcie między PiS-em, Jarosławem Kaczyńskim a prezydentem. Miejmy nadzieję, że to wpłynie na zmniejszenie szans Dudy na reelekcję. 

Reklama

Odrzucenie wniosku o referendum sprowokuje kolejne napięcia na linii prezydent - Nowogrodzka? 

- Prezydent powinien być źle oceniany przez nas, przez społeczeństwo, bo to on firmował łamanie konstytucji. Gdyby był odważniejszy, to mógłby nie podpisywać niekonstytucyjnych rozwiązań. Myślę, że jest taka różnica osobowości między Jarosławem Kaczyńskim a prezydentem Dudą, że napięcie jest nieuchronne. W PiS-ie jest wielu ludzi, którzy zorientowali się, że forma pytań kompromitowała samą ideę referendum. A poza tym chcieli pokazać Dudzie, gdzie jest jego miejsce. 

Prezydent do końca zabiegał o przeprowadzenie referendum, czy po cichu dogadał się z PiS-em, żeby inicjatywa została utrącona w Senacie? 

- Oczywiście można by mówić pokrętnie, że to by go ratowało przed kompromitacją, ale ludzie nie myślą tak subtelnie, tylko widzą, że dostał pstryczka w nos. I dostał. 

Spodziewa się pani ruchów odwetowych ze strony Andrzeja Dudy? 

- Mógłby wetować ustawy PiS, ale nie odważy się na to, bo jest całkowicie zależny do PiS. I zależy mu na drugiej kadencji - lubi celebrować, uśmiechać się i tak dalej. Ale powinien sobie zdawać sprawę, że w przestrzeni międzynarodowej jest coraz bardziej bojkotowany, a w Polsce ludzie patrzą na niego pobłażliwie. Widzą, że on nie wykorzystuje prawnych możliwości, żeby przywrócić w kraju warunki demokratyczne. 

Dotychczas w sondażach nie było widać drastycznego spadku poparcia dla prezydenta. Teraz notowania mogą polecieć w dół? 

- Poparcie może spadać. Ja nie bardzo rozumiem reakcje społeczne. Ludzie popierają PiS ze względu na uderzenie w elity, bo czują się sfrustrowani i zakompleksieni. Niesłusznie, bo Polska jest krajem, który w historii pokazał, jak jest wartościowy. A po drugie, dla mnie Duda to jest człowiek, który firmuje autorytarną anarchię, jak ja to nazywam. Anarchię, bo państwo, instytucje, prawo, podział władz są niszczone - a on przykłada do tego swoją rękę, a autorytarną, bo w tle leży nadzieja, że się przebuduje społeczeństwo. W PiS-ie słowo "przemiana" i "przebudowa" powtarza się często. Myślę, że taki ktoś jak Duda nie jest w stanie zmienić kogokolwiek, a na pewno nie mnie czy moje pokolenie. Patrzymy na niego z przymrużeniem oka, aż przeminie. 

A na samym PiS-ie odrzucenie referendum jakoś się odbije? Bardzo ostro i emocjonalnie decyzję senatorów skrytykował Paweł Kukiz. Polityków PiS i PO, którzy byli przeciw, nazwał "POPiSowym ścierwem" i "hołotą post bolszewicką, gnojami, które dla synekur i apanaży gotowe są sprzedać cały Naród. Przeciw zwykłym ludziom. Przeciw wolności i demokracji". 

- Widać, że w PiS-ie doszli do ściany i zaczynają się wewnętrzne konflikty. Niektórzy dostrzegli, że mogą odpowiadać za to, co zrobili z państwem. Myślę, że każdy stara się zachować twarz na swój sposób, i to doprowadzi do rozbicia tego obozu. 

Pomysł przeprowadzenia referendum konstytucyjnego upadł ostatecznie i temat zostanie wyciszony, czy pojawią się jeszcze jakieś próby jego zorganizowania? 

- Rząd pewne rzeczy robi całkiem sensowne, ale to wszystko ginie ze względu na ogólną atmosferę niepewności w stosunku do prawa, która jest zupełnie absurdalna i nieracjonalna. Myślę, że referendum było taką próbą przyklepania tej nieracjonalności. Ludzie nie oczekują, żeby ich pytać, tylko, żeby czuli, że są skutecznie, profesjonalnie rządzeni.



***

W środę po kilkugodzinnej debacie Senat nie wyraził na zarządzenie przez prezydenta referendum konsultacyjnego w sprawie zmian w konstytucji. 

Za wyrażeniem zgody przez Senat na referendum głosowało 10 senatorów, przeciw było 30, a wstrzymało się 52.

W 63 osobowym klubie PiS, w głosowaniu wzięło udział 59 senatorów. 9 było za wnioskiem prezydenta, nikt nie był przeciw, 50 senatorów wstrzymało się od głosu, 4 nie głosowało.

"Żałuję, że społeczeństwo nie będzie miało szansy, by 10 i 11 listopada wypowiedzieć się ws. zmian konstytucji" - skomentował decyzję Senatu Paweł Mucha, pełnomocnik prezydenta ds. referendum. "Nie mam przekonania, że to porażka pana prezydenta" - zaznaczył. 

"Dobrze się stało, że senatorowie zdecydowali, by nie wyrazić zgody na wniosek prezydenta ws. referendum" - ocenił w czwartek szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin. "To jest sukces nas wszystkich, bo uniknęliśmy poważnego problemu, jakim byłoby to referendum" - podkreślił minister.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy