Reklama

Reklama

Nobel z chemii za syntezę i opracowanie maszyn molekularnych

Tegoroczną Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii otrzymali Jean-Pierre Sauvage, Sir J. Fraser Stoddart oraz Bernard L. Feringa za "zaprojektowanie i syntezę maszyn molekularnych". - To nagroda bardzo zasłużona - ocenia w rozmowie z Interią prof. dr hab. Bohdan Korybut-Daszkiewicz z Instytutu Chemii Organicznej PAN.

Królewska Szwedzka Akademia Nauk uzasadniając wybór podkreśliła, że maszyny molekularne, nad którymi pracowali nobliści, "będą najprawdopodobniej wykorzystywane w rozwoju nowych materiałów, czujników i systemów przechowywania energii".

- To nagroda z działu, mieszczącego się w centrum wszelkich badań chemicznych, a ostatnio często te nagrody bywały gdzieś na pograniczu biochemii czy metod analitycznych - mówi prof. Korybut-Daszkiewicz.

Jak wyjaśnia ekspert, nagroda została przyznana za badania nad syntezą układów topologicznie związanych. - Są  to cząsteczki, które różnią się od normalnych tym, że złożone są z więcej niż jednej cząsteczki, ale połączonych ze sobą mechanicznie, tzn. na przykład tak jak łańcuch. Cechą takich cząstek jest to, że mogą ulegać dużym przemianom w przestrzeni, ich fragmenty nie są ze sobą połączone wiązaniem chemicznym, więc mogą się wzajemnie przemieszczać pod wpływem zewnętrznej  stymulacji - mówi nasz rozmówca.

Reklama

- Umiejętność syntezy takich cząsteczek wydawała się bardzo trudna. Próbowano je otrzymać już od 1960 r. a obecnie opanowano metody, pozwalające na efektywne syntezowanie takich układów lecz prace nad ich wykorzystaniem są w tej chwili na etapie badań podstawowych - wyjaśnia ekspert.

Jakie te zjawiska mogą mieć zastosowanie w praktyce? - Wydaje mi się, że będą mogły być wykorzystane w przyszłości w różnych dziedzinach, np. w medycynie - przewiduje prof. Bohdan Korybut-Daszkiewicz.

- U podstawy tych badań leżą zjawiska tzw. rozpoznania molekularnego, które polegają na tym, że cząsteczki ze sobą oddziaływując rozpoznają się. Można sobie wyobrazić na przykład, taką maszynę molekularną, w której jedna cząsteczka będzie zbiornikiem insuliny i wyposażymy ją we fragment będący detektorem poziomu cukru. Układ taki miałby za zadanie zastąpić działanie trzustki - "detektor" ocenia, gdy stężenie cukru jest za duże a "zbiornik" wydziela wtedy insulinę. Pacjentowi można podawać taki preparat np. raz w miesiącu. To byłoby oparte na zjawisku rozpoznania molekularnego, rozpoznanie określonego poziomu cukru powoduje przemianę układu w taki sposób, że zbiornik się na chwilę otwiera wydzielając insulinę - tłumaczy ekspert.

Profesor wyjaśnia też, że ponieważ maszyny molekularne są bardzo małe, to wykorzystując oparte na nich urządzenia, będziemy mogli zużywać znacznie mniej energii - wyjaśnia.

- Te konkretne cząsteczki, które zostały opisane, są pewnego rodzaju układami modelowymi, na których uczymy się je syntetyzować i poznajemy mechanizmy sterowania oddziaływaniami molekularnymi między fragmentami. Ale w przyszłości zjawiska te będą mogły być wykorzystywane na przykład do przekazywania informacji czy sygnałów. Można sobie wyobrazić powstanie  opartych na maszynach molekularnych detektorów zagrożeń np. tlenku węgla czy materiałów wybuchowych, narkotyków -  mówi.

Profesor podkreśla jednak, że najpierw bada się zjawisko, a potem dopiero przychodzą zastosowania i trudno przewidzieć jakie one będą. W ten sposób rozwija się nauka. Obecne badania to badania bardzo podstawowe a wszyscy chcieliby usłyszeć, że uleczymy raka itd. Obiecywanie jest trochę nieodpowiedzialne, bo tak naprawdę nie wiemy - zaznacza.

- Możemy przewidywać pewne zastosowania, możemy przewidywać oszczędność energii, natomiast w tej chwili jest chyba za wcześnie, by powiedzieć, że zbudujemy konkretne urządzenie, które będzie spełniało określone funkcje  - podsumowuje prof. Bohdan Korybut-Daszkiewicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy