Jeszcze kilka lat temu dezinformacja była problemem kojarzonym głównie z polityką. Dziś coraz wyraźniej widać, że stała się jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla biznesu, reputacji i codziennego funkcjonowania w świecie cyfrowym. Skala zjawiska rośnie szybciej niż wielu się spodziewało - a dane nie pozostawiają złudzeń.

Z badania IBRiS dla "Rzeczpospolitej" wynika, że aż 86% polskich firm postrzega dezinformację jako realne zagrożenie dla swojej działalności. Co więcej, blisko 40% przedsiębiorstw przyznaje, że w ciągu ostatnich trzech lat zetknęło się z atakami dezinformacyjnymi, a niemal co trzecia firma doświadczała ich wielokrotnie. To nie są pojedyncze incydenty - to systemowy problem. Najczęściej przybiera on formę fałszywych informacji o firmach i ich zarządach, zmanipulowanych treści, a także spreparowanych grafik i zdjęć. W opinii przedsiębiorców to właśnie reputacja jest obszarem najbardziej narażonym na straty - a te w erze cyfrowej mogą rozprzestrzeniać się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Równolegle rośnie świadomość społeczna. Europejczycy coraz częściej chcą mieć realny wpływ na to, jak funkcjonują ich dane i wizerunek w sieci. Mechanizm znany jako "prawo do bycia zapomnianym" przestaje być prawną ciekawostką, a staje się jednym z kluczowych narzędzi ochrony. Tylko od początku 2026 roku, Europejczycy złożyli ponad 230 tysięcy wniosków do Google o usunięcie nieprawdziwych, sfałszowanych informacji odnoszących się do danych osobowych na podstawie RODO.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera inicjatywa Roberta Szustkowskiego - polskiego filantropa i aktywisty, który proponuje systemowe rozwiązania odpowiadające na skalę współczesnych wyzwań. Jego projekt zakłada rozszerzenie ''Prawa do bycia zapomnianym'' również na media jako administratorów danych, co stanowi istotną zmianę w podejściu do odpowiedzialności za publikowane treści. Propozycja idzie jednak dalej. Kluczowym elementem jest utworzenie centralnego rejestru naruszeń dóbr osobistych oraz powołanie instytucji Rzecznika Praw Czytelnika - podmiotu, który wspierałby osoby poszkodowane przez fałszywe informacje w szybkim i skutecznym dochodzeniu swoich praw. W praktyce oznaczałoby to stworzenie uproszczonej, pozasądowej ścieżki reagowania, która mogłaby zastąpić wieloletnie i kosztowne procesy sądowe.
Jak podkreśla sam autor, celem jest nie tylko walka z dezinformacją, ale budowanie świadomości społecznej. To - zdaniem autora projektu - pozwoli skutecznie walczyć z nieprawdą w sieci w Unii Europejskiej. - Proponowane zmiany mają zapobiegać szerzeniu dezinformacji, budować świadomość obywateli UE o narzędziach ochrony wizerunku. Każdy człowiek, każdy przedsiębiorca, bez względu na możliwości finansowe powinien mieć prawo dbania o swoją reputację bez konieczności prowadzenia długoletnich procesów sądowych - podkreśla Robert Szustkowski, który prowadzi dialog z Ministerstwem Sprawiedliwości RP, Ministerstwem Cyfryzacji RP i Prezesem UODO.
Znaczenie tej inicjatywy dostrzegają także instytucje europejskie. Komisja Europejska włączyła postulaty projektu do dalszych analiz dotyczących stosowania RODO, wskazując na potrzebę doprecyzowania zasad funkcjonowania art. 17 - zwłaszcza w kontekście działalności mediów. Decyzja Komisji Europejskiej z dnia 20 marca 2026 r. stanowi kontynuację dialogu prowadzonego od 2024 roku pomiędzy Robertem Szustkowskim a instytucjami unijnymi w sprawie rozszerzenia prawa do bycia zapomnianym na media.- ''Przyjmujemy do wiadomości szczegółowe propozycje (inicjatywy) i rozważymy je, w stosownym zakresie, w kontekście przyszłych dyskusji dotyczących stosowania RODO"- wskazano w liście skierowanym do autora inicjatywy.
Jednym z ich filarów jest Europejska Tarcza Demokracji - program mający wzmacniać odporność społeczeństw na manipulacje informacyjne, chronić integralność przestrzeni publicznej oraz wspierać odpowiedzialne dziennikarstwo. W tym ujęciu inicjatywa Szustkowskiego nie jest odosobnionym projektem, lecz częścią większej zmiany - redefinicji relacji między mediami, obywatelami, przedsiębiorcami a prawdą.
Bo dziś stawką nie jest już tylko wizerunek pojedynczych osób czy firm. To zaufanie - do informacji, instytucji i całego systemu komunikacji społecznej. W świecie, w którym fałszywa wiadomość może obiec świat w kilka minut, a jej sprostowanie dociera zbyt późno, potrzebne są narzędzia równie szybkie, co skuteczne.
Artykuł sponsorowany